Strona główna  /  Wycieczki  /  Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

Trasa: Palenica - Wodogrzmoty Mickiewicza (0,50 h) - Buczynowa Siklawa (1,30 h) - Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich (0,40 h) - Wielki Staw Polski (0,10 h) - Niżne Solnisko (0,25 h) - Szpiglasowa Przełęcz (1,30 h) - Morskie Oko (1,50 h) - Wodogrzmoty Mi
Data: 23.09.2007
Uczestnicy: Agnieszka, Ania, Asia, Sumik, Adrian, Darek, Krzysiek, Rafał, Heniek, Bartek, Marek, Piotrek, Lowell

 

Pobudka o nie typowej godzinie - 3.15, ale tak to jest jak planach jest jednodniowy wypad w Tatry. O godzinie 4.00 zbiórka, więc czasu nie wiele. Tym razem nie mogę zapomnieć aparatu, zapowiadana jest piękna pogoda, już w piątek było cudownie na Kasprowym. Trochę zaspani, spotykamy się na parkingu pod moim blokiem (przynajmniej mam blisko ;)). Po drodze mamy jeszcze parę punktów, do których musimy zawitać, aby powiększyć skład naszej ekipy. Tradycyjne spotkanie z "Sumikami" pod Tesco w Żywcu, w Przybędzy za krzakami niczym radiowóz czai się Darek.

 

Wodogrzmoty Mickiewicza

 

Wodogrzmoty Mickiewicza fot. Heniek

 

Większości udaje się grzecznie nabyć bilety wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, jedynie Heniek powołując się na przepustkę z Powertrainu ubiegał się o zniżkę, niestety pani była nieugięta i Henio nie zrobił interesu życia. Na basenie takie numery jeszcze przejdą, w górach już nie. Przed nami droga. Droga kręta, asfaltowa, w sumie kto by pomyślał, że prowadzi w takie piękne miejsce. Ja przez całą drogę walczę z kijkiem, który zastrajkował w dniu dzisiejszym i powiedział, że się będzie cały czas składał po drodze. Oj tandeta Panie Lowell.... Za zakrętem słychać już szum dobiegający od Wodogrzmotów Mickiewicza. Nie tylko szum , ale i widok robi wrażenie. Co nieco na temat samych Wodogrzmotów znajduje się w relacji z Morskiego Oka. Jest piękny poranek, trasa do Wodogrzmotów zajęła nam ok. 50 minut. Tuż za mostkiem po prawej stronie rozpoczyna się niebieski szlak do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

 

Przy Wodogrzmotach fot. Lowell

 

 

 

Dolina Roztoki i Buczynowa Siklawa

 

 

Buczynowa Siklawa fot. Lowell

 

 

Szlak zielony rozpoczyna się ostrego podejścia po "schodach". Z tej przyczyny, doszliśmy do genezy powstania nazwy Doliny Pięciu Stawów. Otóż przewidujemy po powrocie dość intensywne dolegliwości przynajmniej w pięciu stawach, spowodowane ostrym podejściem. Dolina Roztoki w początkowej fazie jest pokryta gęstym lasem świerkowym (wiek wielu świerków przekracza 300 lat), promienie słoneczne do nas nie dochodzą. Dlatego dolina wydaje się być surowa i groźna, a potok Roztoki bardzo niebezpieczny. Co ciekawe w wyższej partii Doliny Roztoki rośnie bór limbowy. Dolina ma długość ok. 4,5 km i powierzchnię ok. 7,0 km2. Dolinę Roztoki od Doliny Pięciu Stawów oddziela próg Ściany Stawiarskiej. Wspólnie te dwie doliny są największym polskim odgałęzieniem Doliny Białki.

My troszkę rozbiliśmy się na grupy, jedynie Piotrek preferował samotną wędrówkę w szybkim tempie.

Płynący Szerokim Żlebem Buczynowym potok wraz kilkoma innymi dopływami tworzą poniżej wodospad Buczynowej Siklawy opadający do Doliny Roztoki. My odbijamy na szlak czarny do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

 

Czarny szlak do Doliny Pięciu Stawów Polskich

 

Czarny szlak to kolejne mocniejsze podejście. Pewien turysta na początku szlaku informuje nas, że jeszcze tylko 300 metrów do schroniska. Tylko, nie dodał, że w pionie ;). Dokładnie jest to 237 metrów różnicy w wysokości pomiędzy schroniskiem, a początkiem czarnego szlaku. Ze szlaku można zauważyć grubą linę biegnącą od schroniska w dół do Doliny Roztoki. Jest to wyciągarka, wykorzystywana do zaopatrzenia schroniska. Za nami piękne widoki na Buczynową Siklawę, Wołoszyn, Krzyżne, Kozi Wierch i Granaty. Według mapy wyjście na górę powinno zająć nam 40 minut. My jednak uwikłaliśmy się w kilka sesji zdjęciowych. Jesteśmy jednak coraz bliżej schroniska.

 

 

Na tle gór fot. Lowell

 

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów fot. Lowell

 

 

Dolina Pięciu Stawów Polskich

 

Przedni Staw Polski fot. Marek

Dochodzimy do schroniska, widok - bajka. Na pierwszym planie Przedni Staw Polski, dalej szczyty Miedzianego, Szpiglasowego Wierchu i Kotelnicy, Walentynkowego Wierchu oraz Orlej Perci i Świnicy. W schronisku czekają na nas cała ekipa, która szła przed nami. Nie próżnują i w tych pięknych okolicznościach konsumują... Czas na drugie lub też pierwsze śniadanie.

 

Rafał też coś konsumuje fot. Lowell

Sama Dolina Pięciu Stawów jest wysokogórską, polodowcową doliną o długości 4 km i powierzchni 6,5 km. W Dolinie znajduje się kilka polodowcowych jezior. Największe z nich to Wielki Staw Polski położony na wysokości 1665 m n.p.m. (31,14 ha, głębokość 79,3 m). Pozostałe jeziora to: Zadni Staw, Czarny Staw, Mały Staw, Przedni Staw oraz Wole Oko. Nad Przednim Stawem położone jest schronisko, przy którym "obecnie" przebywamy.

 

Wielki Staw Polski

 

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów fot. Marek

Najpierw obchodzimy Przedni Staw, kamienistą ścieżką, przez którą prowadzi niebieski szlak. Od schroniska do Wielkiego Stawu Polskiego jest około 10 minut drogi. Wielki Staw Polski jest najgłębszym i najdłuższym jeziorem w Tatrach, a co ciekawe, trzecim pod względem głębokości w Polsce! Powierzchnia jeziora wynosi 34,1 ha, głębokość 79,3 m. Brzegi jeziora porasta kosodrzewina widoczna troszeczkę na zdjęciach poniżej. A wody odpływające z jeziora tworzą potok Roztoki, na którym znajduje się wodospad Siklawa.

 

Początek potoku Roztoki,  inne spojrzenie. fot. Marek

Nad Wielkim Stawem robimy krótką przerwę na zdjęcia i spokojnie ruszamy dalej.

 

W drodze na Szpiglasowe PerciSzpiglasowe Perci

 

Agnieszka na szlaku fot. Lowell

W dalszym ciągu kierujemy się szlakiem niebieskim, który prowadzi na Zawrat. Po drodze znajduje sie odbicie czarnym szlakiem na Kozi Wierch. Przy tak pięknej pogodzie na szlaku jest dość dużo turystów. Jednym z nich był mały chłopczyk rozpaczliwie biegnący przed siebie, jego wzrok tonął w łzach. Dla nas było oczywiste, że chłopczyk się zgubił. Zapytaliśmy co się stało? Zapłakany powiedział nam, że zgubił kostkę z figurką żołnierzyka, a dokładniej łucznika. Zapytał czy takowej nie widzieliśmy? Zaprzeczając, zapytaliśmy gdzie są jego rodzice. On bardzo zdenerwowany pobiegł w stronę schroniska... Ciąg dalszy losów chłopczyka i jego kostki z łucznikiem nastąpi niebawem.

 

Spotkanie z Rafał i Bartek na tle Orlej Perci for. Marek

My dochodzimy do miejsca zwanego Niżnym Soliskiem. Stąd kierujemy się żółtym szlakiem w kierunku Szpiglasowej Przełęczy. Zostawiamy za sobą piękny widok w kierunku niebezpiecznej Świnicy i Orlej Perci, zaczynamy obchodzić Wielki Polski Staw od strony północnej.

 

Agnieszka na tle Wielkiego Stawu fot. Lowell

 

Dolina Pięciu Stawów fot. Heniek

 

Heniek na szlaku fot. Lowell

Po prawej stronie znajduje się kolejny z Pięciu Stawów - Czarny Staw Polski. Tymczasem jak się okazało Piotrek znalazł kostkę z tajemniczym łucznikiem, ale kolejni turyści "coś" zgubili. Tym razem padło na okulary. Ale jak to mówią: "W przyrodzie nic nie ginie", w tym miejscu, powiedzenie to ma dość mocny akcent w słowie "w przyrodzie". Piotrek przekazał "łucznika" w ręce chłopaków od zgubionych okularów. Jak ta historia potoczy się dalej? Kto to wie ;), my jednak zaczynamy coraz ostrzejsze podejście na Szpiglasowe Perci, spacer wśród pięknych tatrzańskich jezior powoli przechodzi do historii. Czym wyżej tym piękniej prezentuje się cała Dolina Pięciu Stawów Polskich.

 

Przed nami Szpiglasowe Percie...

 

Szpiglasowe Perci i Szpiglasowa Przełęcz

 

Szpiglasowe Perci fot. Heniek

Jak widać na zdjęciu obok, Szpiglasowe Perci całe są pokryte śniegiem. zacieniony północny stok spowodował, że oprócz przeprawy przez łańcuchy, stoczymy walkę z lodem. Nasza grupa jest dość rozciągnięta, niektórzy toczą już walkę ze strachem. Najważniejsze, aby wszystko przebiegało bezpiecznie. Szlak jest dwukierunkowy i trochę osób schodzi ze Szpiglasowej Przełęczy. Dochodzimy do łańcuchów, chowamy kijki do plecaków i zaczynamy wspinaczkę po śliskich szpiglasowych skałach. Najważniejsze jest pokonanie strachu i "wejście" w odpowiedni rytm wspinania. Dla niektórych był to pierwszy wyjazd w Tatry i pierwsze tego typu podejście. Sytuację komplikował lód, ale wszystko obyło się bez większych kłopotów. Jedynie nasz Sum troszkę się poobijał. Ale trzeba przyznać dziewczyny były bardzo dzielne! W taki oto sposób zdobyliśmy Szpiglasową Przełęcz.

 

Szpiglasowe Perci fot. Heniek

 

Szpiglasowa Przełęcz zdobyta, jesteśmy na wysokości 2110 m n.p.m. Widoki są rewelacyjne. Z północnej strony mamy Dolinę Pięciu Stawów Polskich, Orlą Perć oraz Świnicę. Od strony południowo-wschodniej dominuje Mięguszowicki Szczyt, Rysy i Wysoka. Od wschodu Miedziane a od zachodu Szpiglasowy Wierch. Sama przełęcz powstała w skutek ruchów tektonicznych, w jej rejonie dość licznie występują świstaki, a czasami można zobaczyć kozice. Nazwa pochodzi od wydobywanego w okolicy antymonitu (niem. Spiessglas).

 

Na Przełęczy fot. Adrian

 

Świnica fot. Bartek

 

Rysy i Wysoka fot. Lowell

 

Ceprostrada i Morskie Oko

 

Ceprostrada fot. Lowell

Przejście to było już od bardzo dawna, dobrze znane góralom. Zostało upowszechnione wśród turystów w roku 1850. Szlak został oznakowany w roku 1902. W 1037 roku "wycięte" za pomocą dynamitu zostały niektóre odcinki skał. Od początku trasa wzbudzała kontrowersje i uzyskała pogardliwą nazwę "ceprostrady".

 

Na pierwszym planie Mnich, w tle Wysoka. fot. Lowell

 

Tak więc podążamy żółtym szlakiem w kierunku Morskiego Oka. Towarzyszą nam w dalszym ciągu piękne widok na Rysy, Mięguszowicki, Wysoką, Mnicha. Stopniowo odkrywa się Czarny Staw pod Rysami oraz samo Morskie Oko. Kolejna osoba wraca pyta nas czy nie widzieliśmy.... tym razem lornetki. Myślę, że śmiało możemy nazwać ten dzień - światowym dniem poszukiwań. Zejście do Morskiego Oka zajmuje nam około 1,50 h. W Morskim Oku, jak zwykle dużo turystów, jednak ich przekrój jest tutaj różnorodny. Time consuming. I powrót do Palenicy, a później korki na zakopiance. Jak się okazało mały chłopczyk od "łucznika" odzyskał swoją kostkę. Na szlaku doszło do wymiany handlowej "trade-off". Turyści dali chłopczykowi kostkę, a w zamian otrzymali okulary. Nic tutaj nie zginie...

 

Morskie Oko fot. Lowell

 

Schronisko fot. Marek


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


orla-perc

Orla Perć

giewont-co-sprawia-ze-jest-taki-popularny

Giewont - co sprawia, że jest taki popularny?

bystra-tatry-zachodnie

Bystra Tatry Zachodnie

mala-wysoka

Mała Wysoka