Strona główna  /  Wycieczki  /  Zimowa królowa Beskidów

Zimowa królowa Beskidów

Zimowa królowa Beskidów

Trasa: Przełęcz Krowiarki - Sokolica - Kępa - Gówniak - Babia Góra - Przełęcz Brona - Markowe Szczawiny - Przełęcz Krowiarki
Data: 24.01.2010
Uczestnicy: Dorota, Heniek, Lowell

 

Zimowa Babia Góra to już taka mała tradycja u nas, pogodowo różnie bywało. Raz słońce, raz śnieżyca, raz ciepło raz mróz. Królowa Beskidów za każdym razem pokazuje swoje inne oblicze. Tym razem było mroźno i słonecznie!!!

 

Warto wiedzieć!

 

- Na Przełęczy Krowiarki znajduje się parking (opłata chyba 10zł za dzień)

- W Markowych Szczawinach znajduje się schronisko PTTK: tel. +48 33 877 51 05

- Babia Góra nazywana jest również Diablakiem i Królową Beskidów (jako najwyższy ich szczyt)

- Warunki na Babiej Górze - Komunikat turystyczny

- Pomoc w górach tel. 0 601 100 300.

- Na Sokolicy znajduje się Taras widokowy

 

Pobudka!!!

 

Tak na prawdę to już nie pamiętam, o której wstaliśmy... Hmm czy to był 5.00 czy 5.30? Ciepła herbata do termosu, śniadanie, wrzucamy raki do plecaka. Patrzę na termometr za oknem, hmm -18 stopni. Będzie zimno.....

Na parkingu czeka na nas Heniek, sprawdzając warunki panujące na Diablaku w internecie, pokrywa śnieżna nie jest zbyt duża na szczycie 20-30 cm. Ale za to te mrozy! Po cichu mam nadzieję, że nie będzie tym razem, aż tak wiało jak ostatnio!

Ruszamy w drogę, po nową przygodę! W radiu te same hity sprzed lat, których nigdy nie ma się dość ;). Na Przegibku widać, że jest ślisko. Jednak bez problemu docieramy do Przełęczy Krowiarki. Dozbrajamy się w ochraniacze, dodatkowe rękawiczki, chusty i inne takie tam.... Czas zmierzyć się z Królową!

 

Szlak na Babią Górę

 

Tatry fot. LowellWybieramy najszybszą drogę na szczyt, czyli wspomniany czerwony szlak. Jest on również najpiękniejszy widokowo, gdyż właściwie od Sokolicy podąża się odsłoniętym grzbietem masywu Babiej Góry. Z pogodą trafiliśmy idealnie, mimo przestróg (mróz) warunki były bardzo dobre - nie było wiatru. Z doświadczenia jednak wiemy, ze wiatr pojawia się w okolicach Sokolicy, gdy kończy się pasmo lasu.

Muszę przyznać, że w rekordowym tempie zdobywamy Sokolicę, około godzinki i jesteśmy na tarasie widokowym! A jest na co patrzeć ;) Królowa Beskidów ma tutaj najpiękniejszy profil ;) To nasz pierwszy postój, pierwsza większa sesja zdjęciowa. I na całe szczęście na Sokolicy cicho... bezwietrznie... a słoneczko ogrzewa nasze zmrożone tyłki.

Grupowe zdjęcie (3 osoby to też potężna grupa!) i zbieramy się w stronę naszego celu. Gdzieś w okolicach Kępy naszym oczom ukazują się Tatry! Dla takich widoków warto wybrać się zimą na Diablak! To jak narkotyk, jak przyciąganie ziemskie! A to dopiero połowa drogi!

Robimy wiele, aby udokumentować naszą wycieczkę, Dorota wysoko unosi się na tle Tatr, ja bym chyba tak wysoko nie podskoczył ;) Heniek postanowił założyć kominiarkę. Robimy wspólne zdjęcie pod słońce i ruszamy dalej - na Gówniak!

Po drodze postanowiliśmy przetestować nasze nowe raki, poczuć komfort po delikatnie zmrożonym śniegu. Nie ma porównania, raki to komfort nawet na nie oblodzonej trasie. A jak się później okaże, zapewniają bezpieczne zejścia ze szczytu.

Na Diablaku fot. DorotaPo godzinie 12.00 docieramy na Diablak, delikatny wiatr towarzyszył nam już od Gówniaka. Gdy brakuje ruchu, jest dużo chłodniej. Robienie zdjęć bez rękawiczek, hmm szaleństwo. Ale jak tu nie robić zdjęć ;) Co ciekawe wylana zupa i herbata zamarzła w kilka sekund na kurtce. Na szczycie zjedliśmy małe co nieco i zabawiliśmy może w sumie 30 minut. Naszym kolejnym cele stało się nowe schronisko na Markowych Szczawinach.

 

 

 

 

Przepraszam, czy doszedłem do schroniska?

fot. HeniekZbieramy manatki i zmykamy w stronę Brony. Ręce za chwilę chyba odpadną z zimna. Przy zejściu z Diablak jest już ślisko. W tym momencie Heniek może nam pozazdrościć raków. Spoglądamy po raz kolejny w stronę Tatr, które brylują ponad chmurami. A chmury z kolei tworzą biały ocean. My natomiast stoimy na jego brzegu. Bajecznie, impresjonistycznie.

Na Bronie to dopiero zaczął się zjazd. My z Dorotą dalej spokojnie schodzimy, Heniek zjeżdża na butach po wyślizganym szlaku. Oj nie wyglądało to za dobrze jak tak mknął w dół niczym bobsleista miedzy wystającymi kamieniami. Fakt znalazł się na dole dużo szybciej niż my...

Dochodzimy do nowego schroniska na Markowych Szczawinach. Nastawienie mało pozytywne, gdyż lubiliśmy klimat starego schroniska. Był niepowtarzalny, dużo czasu minie nim ludzie przyzwyczają się do nowego obiektu. A obiekt, cóż jest nowy, ale czy nowoczesny? Od razu przy wejściu znajduje się coś w stylu recepcji, duży hol, surowa jadalnia, ceny schroniskowe, czyli chyba wyższe niż były. Ciekawostką i "wypasem" są pokoje z łazienką. Miłym zaskoczeniem są łazienki, które rzeczywiście są na wysokim poziomie.

Tylko to miejsce nie ma na razie klimatu schroniska, nie ma kartek na mięso przyczepionych pinezka do drewna, zapachu, wyglądu, klimatu.

Idźmy stąd.... Cóż, coś zamówiliśmy, coś zjedliśmy i poszliśmy. Czas kończyć przygodę i dotrzeć do Krowiarek. Oczywiście wybieramy niebieski szlak, czyli tzw. Górny Płaj, który ma to do siebie, że ciągnie się niemiłosiernie. Ale pokonujemy trasę dość szybko i cieszymy się na widok, stojącego jeszcze, naszego samochodu.

Na koniec trzeba napisać coś mądrego! Babia Góra jest kapryśną Królową, tym razem była łaskawa. Ne lekceważ jej! Schronisko na Markowych kiedyś na pewno złapie klimat! ;)


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


babia-gora-majowa-tradycja

Babia Góra - majowa tradycja...

babia-gora-2005

Babia Góra jesień

babia-gora-mgla

Babia Góra - mgła...

hala-krupowa-i-polica

Hala Krupowa i Polica