Strona główna  /  Wycieczki  /  Zimowa Babia po raz drugi

Zimowa Babia po raz drugi

Zimowa Babia po raz drugi

Trasa: Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.) - Sokolica (1367m n.p.m.) - Kępa (1525 m n.p.m.) - Gówniak (1617 m n.p.m.)- Diablak (1725m n.p.m.) - Przełęcz Brona - Markowe Szczawiny (1617 m n.p.m.) - Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.)
Data: 27.01.2008
Uczestnicy: Marta, Agnieszka, Grzesiek, Marek, Heniek, Lowell

 

To już szóste spotkanie z Babią Górą na naszej stronie. Drugi raz zimą zdobywamy ten szczyt. Wielu pomyśli, że może to powoli stawać się nudne i monotonne, jednak królowa Beskidów, jak mówią o Babiej Górze, zmienna jest i każda z tych wypraw ma inną scenerię. A zimowa Babia Góra prawdopodobnie na stałe przejdzie do naszego kalendarza wypraw. Dlaczego? Wyjaśnić powinna ta, nie krótka, nie długa, relacja.

 

Podejście na Sokolice, Heniek zagraj no jakąś nute.....

 

Drzewa niczym palmy kokosowe Fot. Heniek

Wyruszamy standardowo z Krowiarek, czerwonym szlakiem na Babią Górę. Szlak do Sokolicy prowadzi lasem. Śniegu około 30 cm, pod którym znajduje się lód. Las nabrał czarno-białych barw, tylko my wyróżniamy się na tym tle kolorowymi ubraniami. Po wiejącym wietrze halnym, można zobaczyć wiele śladów w postaci wiatrołomów. Wysoko nad nami unosi się mgła, nie rokuje to, dzisiejszego dnia, pięknych widoków...

 

Heniek Fot. Marek

Mimo to, a może zwłaszcza dlatego, mamy parę ciekawych obiektów do fotografowania. Heniek jak widać podchodzi do tego bardzo profesjonalnie i nie unika poświęceń.

 

Grzesiek Fot. Heniek

Jak wiemy kolega jest wszechstronnie uzdolniony. Jeżeli uda nam się dobudzić jego kompana z zespołu to może doczekamy się koncertu organowego. Manager wspomina, że będą grali...

 

Koncert Fot. Lowell

 

Koncert zapewne za niedługo wyemitujemy w postaci krótkiego filmu. Góralu czy ci nie żalllllllll...........

 

Tutaj czai się samo zło... fot. Heniek

 

Ostre, góralskie brzmienie przechodzi do pojemnika o nazwie "dobre wspomnienia". My podążamy w stronę Sokolicy! Po drodze jeszcze czeka nas lepienie bałwana i brawurowa jazda na nartach Grzegorza G. Chociaż czasami czuliśmy, że za krzakami ktoś się czai...

 

Lowell wymięka Fot. Marek

Heniek też wymięka Fot. Marek

 

Nasza sytuacja powoli stawała się coraz poważniejsza. Presja, że ktoś nas śledzi powodowała, że pękały najtwardsze charaktery. Niektórzy uciekali nawet na drzewa.

 

Sokolica...

 

Cała grupa Fot. Lowell

 

Sokolica jest takim miejscem, w którym zawsze jest przeciąg. Z drugiej strony jesteśmy na wysokości 1367 m n.p.m. i chyba jest to w pewien sposób wytłumaczalne. A więc, wychodzimy z lasu, w pewnym sensie zadowoleni, że osiągamy cel pośredni naszej wyprawy, a tu lekko nami rzuca. Co ciekawe na Sokolicy nie było śniegu, wszystko zostało wywiane. Jak pewnie większość osób wie, jest tu niesamowite miejsce widokowe i chyba nie ma osoby, która by nie robiła w tym miejscu zdjęć. My też coś tam zrobiliśmy....

 

Widok na Kępę, Babia w chmurach. Fot. Lowell

 

Scream ;)  Fot. Heniek

 

 

W stronę Diablaka ....

 

Wiatr Fot. Heniek

 

Dość tej sielanki trzeba iść dalej! Przed nami porośnięta kosodrzewinami Kępa. Kosodrzewiny zasypane śniegiem ledwo co są widoczne. Na dole pięknie wyeksponowane urwisko Sokolicy.

 

Agnieszka Fot. Lowell

Lowell Fot. Marek

 

Dopada nas śnieżyca, szczypiąc zmarzniętym śniegiem po twarzy, welcome to Kępa.

 

Heniek, Lowell, Marek Fot. Grzesiek

 

Przed nami jeszcze dwa większe szczyty - Gówniak i sam Diablak. Warunki na tyle się zmieniły, że widoczność dość poważnie się ograniczyła. Od czasu do czasu słyszy się historię, że ktoś się zgubił w rejonach Babiej Góry, dla niektórych rzecz, wręcz nie do pomyślenia. Jednak przy kiepskiej widoczności jest to możliwe. Czerwone tyczki są jedynym rozpoznawalnym elementem szlaku. Często jednak wiatr je przewraca, a śnieg zasypuje. Należy być po prostu czujnym.

 

Babia Góra po raz ...

 

Na Diablaku zimą Fot. Lowell

 

... kolejny. Wiatr szaleje na szczycie, na szczęście możemy schronić się za skały. Niestety termos nie wytrzymał tej przygody i nie utrzymał temperatury, trudno. Tym razem nie ma zachwytu nad widokami. Dookoła sama biel, linia horyzontu nie istnieje. Ręce bardzo szybko marzną. Ale co najważniejsze po raz kolejny Diablak zdobyty! 1725 m.n.p.m jest nasze!

 

Do Markowych przez Bronę

Zejście z Diablaka Fot. Heniek

 

Po odpoczynku i co tu ukrywać lekkim zmarznięciu na szczycie czas na powrót, zejście na niższy poziom. Dalej zmierzamy czerwonym szlakiem w stronę przełęczy Brona. Szlak jest strasznie oblodzony i bez raków komfort w zejściu jest poważnie ograniczony. Oczywiście czasami można sobie pomóc, niekontrolowanym zjazdem na tyłku. Dla mnie, osobiście, przełęcz Brona wydawała się być zlokalizowana bliżej Diablaka niż to miało miejsce w rzeczywistości. Wreszcie docieramy do przełęczy skręcamy w prawo dalej trzymając się czerwonego szlaku. Po 25 minutach jesteśmy przy fundamentach nowego schroniska na Markowych. Szybki posiłek przy Goprówce i wracamy do Krowiarek niebieskim szlakiem, odkopać nasze samochody ;)

Grzesiek na dupolocie Fot. Marek


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


babia-gora-majowa-tradycja

Babia Góra - majowa tradycja...

babia-gora-2005

Babia Góra jesień

babia-gora-mgla

Babia Góra - mgła...

hala-krupowa-i-polica

Hala Krupowa i Polica