Strona główna  /  Wycieczki  /  Zamki na drodze z południa na północ

Zamki na drodze z południa na północ

Zamki na drodze z południa na północ

Trasa: Bielsko-Biała - Będzin - Łęczyca - Świecie - Kwidzyń (Opalenie) - Gniew - Lębork
Data: 01.06.2007
Uczestnicy: Rafał, Lowell

 

Nasza podróż przebiega bursztynową trasą szybkiego ruch A1, łączącą północ z południem. Zwiedzanie zamków tej trasie połączone było z wyprawą nad nasze polskie morze. Stworzyłem małą poglądową mapę z miejscami, do których trafiliśmy lub też chcieliśmy trafić ;) Niezastąpiona w takich przypadkach jest nawigacja GPS. Zaczynamy z Bielska-Białej...

 

Zamek w Będzinie odsłona druga

 

Zamek w Będzinie nocą

 

Zamek w Będzinie, jest budowlaną perełką. Niby nie za duży, jednak w swojej niebanalnej konstrukcji budzi podziw. Na pewno pozostaje sentyment do tego miejsca i nie przegapiliśmy okazji, aby ponownie zobaczyć ten obiekt. Dodatkową atrakcją była późna pora w jakiej odwiedziliśmy zamek. Możemy mówić o dużym szczęściu, gdyż dojeźdzając do Będzina przestał padać deszcz, a jak już bylismy pod zamkiem, tak jakby na nasze zamówienie włączono reflektory oświetlające zamek. Opis zamku znajduje się w naszej pierwszej relacji z tego miejsca - Zamek w Będzinie, więc tym razem ograniczymy sie do kilku zdjęc z nocnej iluminacji zamku. Ruszamy w dalsza drogę!

 

Zamek w Będzinie nocą

 

 

Zamek w Łęczycy

 

Zamek w Łęczycy nie był w naszych planach, jednak jego usytuowanie wzdłuż trasy A1 spowodowało krótki postój około godziny 1.00. Niestety zdjęcia są bardzo kiepskiej jakości i nie wiele na nic widać. Widać natomiast jak ciemna noc była nam dana ;). W ramach wyjąsnień na zdjęciu mamy wieżę zamkową (widok od południa). Warownia należy do typów zamków miejskich, została zbudowana na planie czworokąta o powierzchni 2600 m2. Usytuowana w południowo-zachodnim narożniku otoczonego murami zespołu miejskiego, od którego oddzielała ją zasilana wodami Bzury fosa. Ulokowany na sztucznie uformowanym kopcu ziemnym zamek wzniesiony został w partii fundamentowej z kamienia, zaś wyżej z gotyckiej cegły. Dziś składa się z bardzo okazałego skrzydła zachodniego z trzykondygnacyjnym budynkiem zwanym Domem Nowym, wieżą bramną i narożną ośmioboczną wieżą. Mur obwodowy ma maksymalnie ok. 10 m wysokości, ale w połowie jest zrujnowany i znacznie niższy.

 

 

Zamek w Łęczycy

 

 

 

 

 

Historia i legenda zamku w Łęczycy

 

Księżyc w pełni

 

Jak wskazują źródła zamek został wzniesiony przez króla Kazimierza Wielkiego, najprowdopodobniej w latach 1357-1370, w czasie wprowadzania przez niego reform administracyjnych w kraju. Stał się rezydencją królewską Kazimierza Wielkiego, a następnie był siedzibą starosty łęczyckiego. W roku 1406 został spalony przez Krzyżaków, lecz po niedługim czasie udało się go odbudować, gdyż już w 1409 roku zjawił się tu sam Władysław Jagiełło, by wziąć udział w naradzie, na której podejmowano decyzje w związku ze zbliżającą się wojną z Zakonem. Sam król przebywał na tym zamku wielokrotnie. W 1410 roku po bitwie pod Grunwaldem więziono tu jeńców wojennych, oczekujących na dostarczenie okupu. W następnych latach czterokrotnie odbywały się tu sejmy (1420, 1448, 1454 i 1462), a zamek stał się siedzibą następnego króla, Kazimierza Jagiellończyka, podczas kolejnej wojny z Zakonem (1454-1466). Według przekazów, w tym miejscu Jagiełło przyjął husyckiego posła, ofiarującego mu koronę Czech.

 

W drugiej połowie XV wieku w zamku wybuchł olbrzymi pożar, który zrujnował całą budowle i w takim stanie została do lat 60. XVI wieku. Wówczas, w latach 1563-1565, podskarbi koronny, a zarazem starosta łęczycki, Jan Lutomirski, dokonał generalnego remontu przebudowując zamek gruntownie. Koszt całego przedsięwzięcia wyniósł niemal 3000 florenów, które zostały pozyskane ze skarbca królewskiego. Kolejne klęski dotknęły warownię w pierwszej połowie XVII wieku, gdyż w tym czasie w mieście szalały pożary i zaraza. Ułatwiło to szwedzkiemu generałowi Douglasowi zdobycie zamku w czasie Potopu szwedzkiego, bronionego przez załogę pod dowództwem starosty Jakuba Olbrychta Szczawińskiego, w 1655 roku. W czasie działań wojennych zamek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk, ale ostatecznie 7 października 1656 roku odbiły go wojska polskie pod wodzą króla Jana Kazimierza. Jednak w czasie kolejnej wojny, w 1705 roku zamek uległ całkowitej dewastacji.

 

W XVIII i XIX wieku władze pruskie próbowały zabezpieczyć ruiny, ale nie powstrzymało to postępującego niszczenia i doszło do zawalenia się wieży bramnej oraz częściowo drugiej wieży zamkowej. Przez kolejne lata okoliczni mieszkańcy wykorzystywali pozostałości zamku jako źródło materiałów budowlanych. Po zakończeniu II wojny światowej, zamek stał się siedzibą hufca harcerskiego, a w 1964 roku, przystąpiono do jego odbudowy, wznosząc tzw. Dom Nowy (dzisiejszą siedzibę Muzeum) i częściowo rekonstruując zniszczone fragmenty budowli. Dnia 2 czerwca 2007 roku na Zamku w Łęczycy odbył się pierwszy jarmark Benedykta Polaka. Niestety my nie załapaliśmy się na jarmark....

 

Mejscowe legendy związane są prawie w komplecie z diabłem Borutą występującym pod różnymi postaciami. Jako szlachcic spaceruje w kontuszu po dziedzińcu zamkowym, pod postacią sowy pilnuje skarbów w lochach zamkowych, w wodach Bzury jako Boruta-topielec przyjmuje kształt ryby z rogami, po polach galopuje nocami Boruta-koń, miód podbiera pszczelarzom Boruta-bartnik.


Początki Boruty sięgają XIV w. Wtedy to Kazimierz Wielki wyruszył z Krakowa do Łęczycy, jednak blisko kresu podróży jego kareta ciągnięta przez 6 koni spadła z grobli i zapadła się głęboko w bagno. Świta króla nie mogła sobie z tym poradzić, musiano więc poszukać pomocy. Wokoło był tylko bór i błota oraz wąska ścieżka w las. Jeden ze służących poszedł więc nią i wkrótce zobaczył grupkę ludzi, którzy z drewna sosnowego wytapiali smołę. Zwano ich borutami, bo większość czasu spędzali w borze. Jeden z nich zaoferował pomoc królowi. Sługa prosił, aby poszli wszyscy ale tamci uparcie twierdzili, że jeden boruta w zupełności wystarczy. I faktycznie za pomocą grubego sznura wyciągnął po kolei wszystkie konie, a nastepnie i samą karetę. Wdzięczny król nadał borucie szlachectwo i uczynił zarządcą jego łęczyckich dóbr. Ten jednak zapomniał skąd się wywodzi i stał się dla ludu okrutnym ciemiężcą. Po śmierci szlachcica-boruty ludzie ruszyli na zamek odebrać zagrabione im pieniądze. Nic nie znaleźli, a dwa dni później zniknęło także ciało zmarłego. Odtąd zaczęto mówć o diable Borucie. Podobno wciąż pilnuje on skarbów w lochach zamkowych. A z tego czasu do chwili obecnej zachowało się ludowe przysłowie: "nie ma diabła gorszego, gdy się stanie pan z ubogiego".


W 1882 r. legenda nabrała nowego wymiaru, gdy ogrodnik o nazwisku Jasiński znalazł podobno przy ruinach zamku butelkę z kawałkiem papieru, na którym była informacja, jak znaleźć skarb znajdujący się w lochach przy wieży. Ogrodnik sprowadził brata z Warszawy i wspólnie przystąpili do kopania. Chlew znajdujący się przy wieży pozwolił im kopać niepostrzeżenie. Po kilku dniach motyka jednego z kopaczy uderzyła o żelazne wrota. Ucieszyli się bracia, ponieważ byli pewni, że natrafili na zamknięty skarbiec. Ich radość nie trwała jednak długo, bo nagle ziemia osunęła się i całkowicie ich zasypała. Ludzie nie mówili o niczym innym jak o gniewie Boruty, któremu zakłócono spokój.

 

Zamek w Świeciu

 

My dalej podążamy naszą A1, najbliższym planowamyn przystankiem jest zamek w Świeciu. Zmęczenie powoli narasta, jednak dla spragnionych wiedzy i wrażeń jest to bez znaczenia. Wjeżdzamy do miejscowości Świecie, skręcamy w stronę centrum, jest juz po 3.00. Zamek jak się okazało znajduje się na terenie campingu i tutaj pokutujemy po raz pierwszy za brak wiedzy i nasze niedoczytanie. Niestety nocna pora zmusiała nas do zawrócenia i kontynuacji podróży. Następnym razem ;)

 

 

Czy uda nam się zobaczyć Kwidzyn?

 

Wisła

 

Aby dojechać do Kwidzyna niezbędne jest pokonanie rzeki Wisły. Jest to fakt o tyle ważny, że VW POLO raczej nie przypomina amfibii i do pływania nie jest stworzony. My zdaliśmy sobie sprawę z tego faktu, troszke zbyt późno. Omineliśmy jeden most, do drugiego mamy troszkę za daleko. Alternatywą dla nas stała sie przeprawa promowa w miejscowości Opalenie. Patrząc na zegarek (5.00) szanse są znikome. Jak się okazało przy samej już Wiśle, nasze przeczucia były właściwe. Prom zakotwiczony, stał po drugiej stronie rzeki. Nas zastał szlaban i napis mówiący, że z powodu niskiego stanu rzeki przeprawa jest nieczynna. Druga wpadka tej nocy.....

 

Zamek w Gniewie

 

Zamek w Gniewie

 

Zamek w Gniewie na szczęście ulokowany jest po właściwej dla nas stronie Wisły. Zdziwieniem dla nas było zobaczenie tabliczki z zakładem Rolls Royce'a w Gniewie. Oczywiście chodzi tutaj o silniki do statków. Na zamku uśmiechęło się do nas szczeście, gdyż akarat trafiliśmy na wesele i zamek był o tak wczesnej porze otwarty...

 

Jest to podobno najlepiej zachowanych zamek Krzyżacki na Pomorzu. Stoi na wysokiej skarpie na zachodniej części Wisły. Obiekt ma kształt bliski kwadratowi o boku 47 m z czterema wieżyczkami w narożach i wewnętrznym dziedzińcem. Wszystkie skrzydła zamku mają jednakową wysokość, ale ilość kondygnacji jest różna, ponieważ niektóre sale jak np. kaplica i kapitularz w części południowej były znacznie wyższe od innych komnat. W skrzydle północnym mieściły się komnaty komtura a okresowo i wielkiego mistrza Kuchmeistera, który zrezygnował z urzędu i osiadł w Gniewie. Piwnice oraz parter przeznaczono na cele gospodarcze, były tu m.in. kuchnia, piekarnia i magazyn. Zamkowe mury wieńczą wąskie korytarze ze strzelnicami udostępnione zwiedzającym czyli dawne ganki strażnicze. Elewacje wschodnia i zachodnia posiadają dodatkowo skromne, ale wyróżniające je ozdobny szczyty.

 

Dziedziniec wewnętrzny również ma kształt kwadratu, którego środek zajmuje studnia, do której obecnie wielkim lejem spływa woda z płachty zakrywającej z góry dziedziniec. Natomiast przy murach znajdują się drewniane kramy rzemieślnicze i z pamiątkami. Stąd wchodzi się też do muzeum, zbrojowni oraz dormitorium czyli sypialni, także i dzisiaj oferującej noclegi. Całość otaczają mury obwodowe, kiedyś z 4 narożnymi wieżami (w tym gdaniskiem). Jest też druga linia murów ochraniająca także przedzamcze.

 

Historia zamku w Gniewie

 

Zamek w Gniewie

 

Zamek wzniesiono w końcu XIII wieku z inicjatywy komtura Dietricha von Spira. Zamek był siedzibą komturii gniewskiej. Wcześniejsze założenie obronne w Gniewie powstało nieco wcześniej. Była to strażnica zbudowana przez tego samego komtura z materiału pozyskanego z rozbiórki grodu Potteburg. Budowa twierdzy trwała około 40 lat i postępowała w dwóch zasadniczych etapach. Około 1290 roku wzniesiono mur zewnętrzny o wysokości 6 metrów, rozplanowany na kształt czworoboku. W drugiej fazie, przypadającej na pierwszą połowę XIV wieku podwyższono mury i wieżyczki, a wewnętrzny dziedziniec od strony wschodniej i od zachodu zamknięto dwoma budynkami. Nieco później całość podwyższono do planowanej wysokości, lokalizując na koronie murów dostępne z wieży i obiegające cały czworobok zamku ganki obronne. Ostatni średniowieczny zakres zmian związany był z adaptacją warowni na stałą rezydencję byłego wielkiego mistrza Michała Kuchmeister. Gniew był pierwszą obronną siedzibą krzyżacką na zachodnim brzegu Wisły i z czasem stał się jednym z najbardziej znaczących militarnie ośrodków w całym państwie zakonnym. W 1410 roku obiekt przypuszczalnie bez walki poddał się oddziałom kasztelana Pawła z Wszeradowa, które okupowały go przez kilka miesięcy. W 1464 roku, po wojnie trzynastoletniej zamek przyłączony został do Polski i stał się siedzibą starostwa niegrodowego. Odtąd Gniew był częścią Prus Królewskich. W lipcu 1626 roku wojska szwedzkie zbrojnie zajęły Gniew, a podjęta w sierpniu 1627 próba jego odbicia przerodziła się w wielką bijatykę na otwartym polu, zakończoną spektakularną klęską biało-czerwonych. Ostatecznie twierdzę odzyskał rok później hetman Stanisław Koniecpolski, który po dziesięciu dniach ostrzału artyleryjskiego zmusił szwedzki garnizon do kapitulacji. Podczas Potopu warownia została mocno zniszczona, tracąc bramy, fragmenty murów i zabudowy przedzamcza. Na początku XVIII stulecia budowli zaczęła zagrażać rzeka Wisła. Podjęto wówczas prace zabezpieczające przed podmywaniem wzgórza zamkowego, podczas których odkopano potężne kości, prawdopodobnie szczątki dinozaura. W latach późniejszych jeszcze wielokrotnie odnajdywano w okolicy pozostałości nieznanych zwierząt, m.in. kości nosorożca i czaszkę ogromnego konia rzecznego. W 1772 roku do Gniewu weszły oddziały pruskie. Zamek pełnił odtąd najpierw funkcje wojskowe, a następnie służył za magazyn zboża. Pierwsza rekonstrukcja warowni miała miejsce w latach 1856-59 i związana była z przeznaczeniem gmachu na więzienie, uchodzące powszechnie za jedno z najcięższych w całych Prusach. W 1920 roku zamek zostal przejęty przez administracje polską. Podczas okupacji mieściła się tutaj paramilitarna szkoła dla młodzieży hitlerowskiej, a następnie przejściowe więzienie. W 1992 roku Urząd Miasta i Gminy w Gniewie w ramach robót publicznych rozpoczął etap odbudowy zamku, polegający na wykonaniu stropów w skrzydłach zachodnim i wschodnim, adaptacji wnętrz wraz z rekonstrukcją kaplicy i zagospodarowaniem turystycznym Wzgórza Zamkowego.


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


zamek-w-mosznej

Zamek w Mosznej

palac-w-krowiarkach

Pałac w Krowiarkach

zamek-orawski

Zamek Orawski

mirow-i-bobolice

Mirów i Bobolice