Strona główna  /  Wycieczki  /  Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim

Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim

Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim

Trasa: Hotel Maria Antonina Zagórze Śląskie - Zamek Grodno
Data: 15.05.2017
Uczestnicy: Grzegorz, Ania, Lowell

 

Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim to bardzo ciekawy obiekt. Co prawda ciężko mu konkurować z wałbrzyskim zamkiem Książ, ale nas urzekł swoją lokalizacją i tajemniczą historią. Do tego jest to nasza pierwsza wycieczka z naszym synem. Zbieramy na niej pierwsze doświadczenia.

 

Wszystko zaczyna się od wesela brata mojej żony. Dostajemy zaproszonie, impreza weselna ma się odbyć w uroczo położonym Hotelu Maria Antonina w Zagórzu Śląskim. Planujemy 3 dniowy wyjazd więc rozglądamy się za lokalnymi atrakcjami. Ku naszemu zdziwieniu bardzo blisko hotelu znajduje się Zamek Grodno. Wybudowany został na szczycie góry Hojna, praktycznie w całości porośniętej lasem mieszanym. Z ponad koron drzew wystaje tylko wieża. Tej atrakcji na pewno nie odpuścimy.

Wyjazd łatwo planuje się gdy nie ma dzieci. Od momentu gdy jest z nami Grzegorz (na ten moment 6 miesięcy) nic nie jest tak na prawdę proste. Teraz wiem, że mimo rewelacyjnego planu i tak zawsze coś pójdzie innym torem. Podróż z Bielska-Białej do Zagórza Śląskiego to już poważna logistyka. Tym bardziej, że nigdy wcześniej tak daleko (i długo) nie jechaliśmy z naszym synem. Najpierw pakowanie, w tym najlepsza jest moja żona. Ja bardziej ingeruję w samą podróż. Biorąc pod uwagę, że po godzinie jazdy nasz syn kategorycznie chce robić coś innego niż patrzeć jak zmieniają się widoki za oknem to logistyka tego przedsięwzięcia urasta do najważniejszego czynnika determinującego sukces podróży. Coś co można zrobić w 3 godziny, być może trzebabędzie zrobić w 6 godzin. Zawsze w pogotowiu musi być plan B, C, D , czyli improwizacja i dostosowanie się do potrzeb naszego syna. Pomysł na logistykę sprowadził się do jednego - wyjedziemy tak, aby nasz syn zasnął w tracie jazdy. Podciągniemy z trasą jak najwięcej, a później będziemy wdrażać plany B i C oraz D. 

Poszło nam całkiem nieźle. Po 3 godzinach mieliśmy pierwszy postój. Późnej co godzinę, poźniej co 30 minut w tym przewijanie na ladzie niewielkiej stacji Orlenu (brak przewijaka w ubikacji). Aż w końcu nie było już gdzie się zatrzymać i dojechaliśmy do celu. Hotel Maria Antonina prezentował się tak jak na zdjęciach n astronie internetowej. Położony w środku lasu, nad jeziorem Lubachowskim. Cisza i spokój oraz sporo osób szukających tej ciszy i tego spokoju. Dopiero w poniedziałek robi się kameralnie. Zakwaterowano nas w pierwszej kolejności. Możemy szykować się do wesela!

Taki jestem szykowny synek

Wesele szybko się dla nas skończyło, później poprawiny i wreszcie czas na wyprawę na zamek! Zamek Grodno znajduje się bardzo blisko naszego hotelu. Jednak dla naszej trójki to wielka wyprawa. Znowu logistyka - karmienie, przewijanie, spanie. Pytania bez odpowiedzi: Czy będzie spał, czy spodoba mu się w nosidełku, czy ma tam wygodnie itp. Więcej niewiadomych niż na wyprawę na Orlą Perć

W nosidełku wspinam się w stronę zamku Grodno

Na mostku z mamą

Zaczęło się dobrze. Grzegorzowi podobało się w nosidełku.... jakieś 15 minut. Bliskość mamy - płacz, bliskość taty - płacz. Chyba było mu za ciepło. Zdecydowanie lepiej na raminach. O spaniu możemy na razie zapomnieć. Za to nasz syn poczuł głód. Kilka sekund i rozlega się alarm. O co chodzi? Może mu za ciepło? Może śpiący? Może coś tam... Dwa tęgie mózgi rozpracowują tą zagadkę. No tak zgłodniał.

Karmienie na szlaku

Z tatą

Wesoło mi

 

Dobrze się nawet złożyło bo na szlaku znajduje się ławeczka. Można w komfortowych warunkach nakarmić syna najlepszym pokarmem na świecie. Możemy spokojnie iść dalej. Dochodzimy do zabudowań, tak to już zamek.

Dochodzimy do zamku Grodno w Zagórzu Śląskim

Udajemy się do kasy biletowe. Bilet wstępu normalny to 16 zł. Grzegorz zostaje wniesiony za darmo. Nasze zwiedzanie zaczynamy od budynka bramy wejściowej.

No i zasnąłem

Jestem pozytywnie zaskoczony. Jest tutaj bardzo klimatycznie. Sam budynek bramny doskonale zachowany.  Grzegorzowi na tą chwilę raczej jest to obojętne. Robimy kilka zdjęć i lecimy dalej, bo za chwilę będzie kolejny alarm, chyba drzemkowy. Przed wejściem do wnętrza zamku Grzegorz zasnął.... Wchodzimy do środka i zaskoczenie - jest zimno. Dwa prężne mózgi nie przewidziały, że w takich miejscach zazwyczaj jest zimno. Owijamy młodego czym popadnie. Przelatujemy przez portal renesansowy, sień zamkową, salę tortur i krzyże pokutne. Rzut oka na loch księżniczki Małgorzaty. Dalej schody. W przenośni i nie  tylko. O ile na dziedziniec górny jesteśmy w stanie wyjść z naszym synem to na szczyt wieży nie zaryzykuję. Schody mały i śliskie. Samemu łatwo zaliczyć niezły lot. Żona wysyła mnie na wieżę, abym zrobił parę zdjęć i wracamy na dziedziniec. Zamek zwiedziliśmy ekspresowo. Wniosek - Grzegorz jest za maly na takie zwiedzanie. Dla niego to nie jest przyjemne i dla nas również. A sam zamek bardzo interesujący, jak cała okolica.

A to już relaks po powrocie z zamku Grodno

 

 

 


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


zamek-w-mosznej

Zamek w Mosznej

palac-w-krowiarkach

Pałac w Krowiarkach

zamek-orawski

Zamek Orawski

zamek-w-zywcu

Zamek w Żywcu