Strona główna  /  Wycieczki  /  Szymbark - dom na dachu

Szymbark - dom na dachu

Szymbark - dom na dachu

Trasa: Łapalice - Kartuzy - Somonino - Egiertowo - Szymbark - Gołubie - Stęzyca - Sierakowice - Lębork
Data: 02.05.2007
Uczestnicy: Agnieszka, Rafał, Lowell

 

Jedziemy drogą nr 211 w stronę Kartuz. Piękne jeziora w okolicy Kartuz robię wielkie wrażenie. My musimy znaleźć drogę na Kościerzynę lub Egiertowo. Nie bez przyczyny skręcamy w Kartuzach na ulicę Kościerską. Jest to droga nr 224 prowadząca do Tczewa. Mijamy miejscowość Somonino, dojeżdżamy do Egiertowa i wpadamy na 20-stkę (skręcamy w prawo). Przed nami miejscowości Starkowa Huta i Rybaki, jednak większe wrażenie robi wieża widokowa na Wieżycy, której niestety nie mieliśmy okazji zwiedzić. Za miejscowością Rybaki, druga droga odbijająca w prawo prowadzi do naszego celu - miejscowości Szymbark. Po przejechaniu 1,5 km docieramy do Szymbarku, wypatrujemy oznaczenie prowadzące do Najdłuższej deski , Skansen budownictwa drewnianego. (po lewej stronie). Jako, że jest to długi weekend majowy można było się spodziewać natężenia ruchu w tym miejscu, jednak magnez atrakcji tego miejsca przerósł nasze oczekiwania. Rezygnujemy z dojazdu na parking i parkujemy samochód przy drodze. Czeka nas trochę dłuższy spacer...

 

Godziny otwarcia (dane 2007 rok):

Poniedziałek - sobota: godz. 9.00 - 19.00,
Niedziela i święta - godz. 10.00 - 19.00,

Ceny biletów (dane 2007 rok):

Dorośli 8,00 zł;
Dzieci do lat 7 - bezpłatnie;
Grupy zorganizowane - 6,5 zł od osoby.

 

Jedna deska, domek po wichurze i biznes się kręci....

 

Skansen w Szymbarku fot. Lowell

 

Trzeba przyznać, że infrastruktura tego miejsca jest na dobrym, wysokim poziomie. Atrakcje, które przyciągają turystów mnożą się jak grzyby po deszczu, a to domek stojący "do góry nogami", a to znowu "jakaś" tam deska. Business is bussines. Dla przekory można powiedzieć, że taki skansen mógł powstać w każdej innej kaszubskiej miejscowości. Jednak pamiętajmy liczy się pomysł! Centrum Edukacji i Promocji Regionu - CEPR, tak nazywa się oficjalnie ten prywatny skansen. Został on założony kilka lat temu przez Daniela Czapiewskiego. Pan Daniel jest właścicielem miejscowego tartaku. Tartaku, który staje się coraz sławny.

 

A więc, co bardziej przyciąga turystów? Najdłuższa deska czy domek na dachu? Patrząc po kolejce, jaka utworzyła się do domku, nie ma żadnych wątpliwości...

 

Najdłuższa deska na świecie....

 

Najdłuższa deska na świecie fot. Lowell

 

Przy tym stole, nie jeden chleb juz jadł. Choćby dlatego, że w pobliżu jest punkt gastronomiczny. Dobrze, ale przecież nikt mi nie powie i nie wmówi, że jechaliśmy tutaj tyle kilometrów, aby zobaczyć deskę z daglezji. Ale z drugiej strony patrząc na tą sytuację, żadna deska nie doczekała się takiej sławy. Nawet na naszej stronie zostały umieszczone 4 zdjęcia! Co to za deska, dla której wybudowano ogromne pomieszczenie z innych desek? Ba, a budując nie wykorzystywali gwoździ!

 

Najdłuższa deska na świecie fot. Lowell

 

Aby poznać historię tej deski musimy cofnąć się w czasie do pobliskiego lasu. Dawno, dawno temu wyrosła sobie w owym lesie daglezja (drzewo z rodziny sosnowatych, należące do najwyższych na świecie). Po około 120 latach nasza daglezja urosła na wysokość 51,2 m. Niestety historia daglezji w tym miejscu się kończy, a z drugiej strony można powiedzieć, że się zaczyna. Daglezja została ścięta. Wraz ze swoją koroną ważyła 15 ton, a sama kłoda 9 ton. W miejscowym tartaku została przerobiona na deski, a że była smukłym drzewem, najdłuższa deska mierzy 36,83 m, waży 1100 kg i 34 osoby były potrzebne do przeniesienia tej jednej deski. Deskę przecinano 9 dni po 16 godzin dziennie i zużyto do tego celu 14 pił. Nic dziwnego, że deskę spektakularnie ciął nawet były prezydent RP Lech Wałęsa. Daglezję to nie wzruszało, nas też ;). 12 czerwca 2002 roku rekordowa deska zastała wpisana do księgi rekordów Guinessa. A teraz miliony ludzi podziwia ją w skansenie jako Stół noblisty im. Lecha Wałęsy. Ot, cała historia pewnego drzewa...

 

Idziemy przekąsić chleb ze smalcem.....

 

Dom Sybiraka i "Pociąg do nikąd"

 

Pociąg do nikąd fot. Lowell

 

Po smacznym posiłku kontynuujemy naszą trasę. Kolejnym punktem jest Dom Sybiraka. W miejscu tym słowa nie padają zbyt często, można za to doświadczyć głębokiej refleksji, odkryć na nowo karty historii, już dawno odkryte. Na ułamek sekundy, w myślach, przenieść się w tamte czasy. Rekonstrukcje, zdjęcia, opisy, pomagają nam wyobrazić sobie codzienne, ciężkie życie, codzienny strach i niepewność. Nie jest to odległa historia. Syberia, miejsce zsyłek i katorgi Polaków, miejsce, w którym wybijano im z głowy patriotyzm.

 

 

 

Dom Sybiraka fot. Lowell

Sam dom został sprowadzony z miejscowości Zapleskino w pobliżu Wiercholeńska. "Podróż" ta trwała 3 miesiące, a "przesyłka" przemierzyła 8100 km. Dom ma 240 lat.

A pociąg? Służył do transportu zesłańców. W wagonie mieściło się minimum 50 osób, przez dziurę w podłodze załatwiano potrzeby fizjologiczne. Minimum 50 osób, zobacz jak tam jest niewiele miejsca....

 

 

Wnętrze wagonu fot. Lowell

 

 

Architektura kaszubska

 

300-letni dwór Salino - replika fot. Lowell

 

Kraty, kratki, krateczki... a wiele osób to fascynuje - architektura kaszubska. Jak przystało na Szwajcarię Kaszubską w skansenie nie zabrakło drewnianych arcydzieł. Aczkolwiek, są to repliki i trochę pachną świeżością, wyglądają interesująco. Możemy podziwiać replikę 300-letniego dworu Salino położonego w pobliżu Wejherowa, Kaplicę Jedności Narodowej, Dom Harcerza, Kuźnię, Piec chlebowy (za 8 zł chleb ), Muzeum Ciesielnictwa.

 

Kaplica jedności narodowej fot. Lowell

 

 

Domek na dachu

 

Domek na dachu fot. Lowell

 

W końcu dotarliśmy do największej atrakcji, jednak zobaczyć wnętrze ów sławnego już domku nie było nam dane. Zauważyłem u nas małą odporność psychiczną w aspekcie większych kolejek do czegokolwiek. Inni , jak zresztą widać na zdjęciu mają tej odporności dużo więcej. Oczywiście, drogi czytelniku, jeżeli masz ochotę podzielić się z nami wrażeniami z tej niecodziennej wizyty w domku to zapraszam do komentarzy. Z organizacyjnego punktu, domek jest katastrofą, wąskim gardłem itp. Podobno można telefonicznie zarezerwować wizytę w domku i ominąć kolejkę, co oczywiście rodzi konflikty wśród komitetu kolejkowego. Jakby domek został normalnie wybudowany to zapewne nie byłoby problemu....

I tutaj znowu musimy użyć słowa podobno.... Podobno wizyta w domku powoduje "zaburzenie zmysłu równowagi, z trudnością stawiamy kolejne kroki". Ta... Podobno. Skoro nie weszliśmy do domku to wejdziemy do bunkra.

 

Bunkier, kaszubski chleb i pamiątkowe zdjęcie

 

Bunkier organizacji Gryf Pomorski fot. Lowell

 

Kolejna, interesująca atrakcja, kolejna dawka historii. Rekonstrukcja bunkra tajnej organizacji wojskowej Gryf Pomorski. Jak przystało na bunkier, wąskimi i niskimi korytarzami dostajemy się do sali. Sali, która pełni rolę dydaktyczną. Podczas zwiedzania ma tutaj miejsce inscenizacja nalotu, ostrzału. Bardzo ciekawy pomysł.

My podążamy dalej, nieoczekiwanie mamy okazję kupić pieczywo na wieczór. Kaszubski chleb pieczony w piecu chlebowy. Wycieczka pomału dobiega końca, jeszcze tylko zdjęcie pamiątkowe w kaszubskich strojach ;) i wracamy do Lęborka.

 

Pamiątkowe zdjęcie  fot. Lowell

 


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


bielsko-biala-warszawa-gdansk

Bielsko-Biała - Warszawa - Gdańsk

matyska-beskidzka-golgota

Matyska - beskidzka Golgota

paryz-wieza-eiffla

Paryż - Wieża Eiffla

budapeszt

Budapeszt