Strona główna  /  Wycieczki  /  Przełęcz pod Chłopkiem

Przełęcz pod Chłopkiem

Przełęcz pod Chłopkiem

Trasa: Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Morskie Oko - Czarny Staw - Kazalnica - Przełęcz pod Chłopkiem - Kazalnica - Czarny Staw - Morskie Oko - Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica Białczańska
Data: 17.09.2011
Uczestnicy: Lowell

 

Gdy ujrzałem Przełęcz pod Chłopkiem z Koprowego Wierchu wiedziałem, że będzie to jeden z moich najbliższych, tatrzańskich celów. Nie wiem czy urzekł mnie Chłopek - skała przypominająca kształtem człowieka, czy świadomość dużych ekspozycji na szlaku, a może daszek świata w postaci Kazalnicy? Połączenie tych czynników wyzwoliło pomysł, plan oraz realizację.

 

Słowo na wstępie....

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem jest zaliczany do jednego z trudniejszych w Polskich Tatrach. I na wstępie trochę się nad tym zatrzymam. Słowo trudny powinno działać jak piorun, rażąc strachem, siejąc spustoszenie na psychice. I tak to chyba przeważnie bywa. Jednak na jednych słowo "trudny" będzie wywoływało obezwładniający strach , a u innych dodatkową adrenalinę. Coś co dla Ciebie jest łatwe dla innego jest trudne i na odwrót. I idąc dalej - coś co jest łatwe w pewnych okolicznościach, może być trudne w innych uwarunkowaniach. Osobiście, podczas swojego obywania z górami, przeszedłem już etap - "Nogi jak z galarety". Obecnie się nie trzęsą, ale jestem przekonany, że nadejdą takie chwile, przy których trzęsienie ziemi to takie małe cuś.

Również, na wstępie, wspomnę o zmęczeniu. A dokładniej mówiąc o paradoksie kryzysu drugiego dnia dreptania po górach (Pierwszego dnia byłem na Wrotach Chałubińskiego). Podczas pierwszego dnia, gdy rozmawiałem z Małgosią, stwierdziła ona: - Najgorszy był drugi dzień. Dopadł mnie kryzys. Od razu przypomniały mi się słowa Doroty - ona również drugiego dnia miewa małe kryzysy. No cóż, przyjąłem do wiadomości. Jednak, wiedząc, że mnie to nie dotyczy. Ja i kryzys? He, he... bzdura .... Zmęczenie na drugi dzień? Oj tam... Zawsze jest zmęczenie, ale gdzie mi tam do kryzysu... Kryzys to może być w Grecji, nie u mnie...

 

Na tle Mięguszowickiego Pośredniego

Na tle Mięguszowickiego Pośredniego

 

Opisywany szlak to taka bardzo cenna alternatywa dla nader popularnego szlaku, prowadzącego na Rysy. Walory bardzo przekonywujące:

 

1) szlak jest krótszy

2) jest technicznie bardziej ciekawy i mniej monotonny

3) widoki dla jednych są piękniejsze niż te z Rysów

4) jest mniej uczęszczany

 

Oczywiście wszyscy chcą wejść na najwyższy szczyt w Polsce :) I to też taka kolejność: najpierw Rysy, później Chłopek. Zapraszam do relacji.

 

Dojście do Czarnego Stawu pod Rysami

 

Miałem wstać o 5.00, ale nie wstałem. 45 minut poślizgu. Na szlak wychodzę o 6.15, trochę osób podąża już w stronę Morskiego Oka. Mam lenia, asfaltowa droga tylko go oswaja. A więc, ja i mój leń, próbujemy tym asfaltem dostać się do Morskiego Oka. Ba, chcemy to zrobić w szybkim tempie. Najmniej podoba się ten pomysł leniowi. Próbuję go oszukać. Ale tempo i tak nie jest złe. Pogoda zapowiada się przyzwoita, nawet Gerlach widać z drogi.

 

Gerlach o wczesnej porze

Gerlach o wczesnej porze

 

W pewnym momencie wydaje mi się, że mam już odpowiednie tempo. Jednak chwilę później, przebiega obok mnie, z mały plecakiem, jakiś biegacz górski czy coś w tym stylu. Ma szczęście, że po 200 metrach stanął dysząc jak lokomotywa i utwierdził mnie w przekonaniu, że nie jest źle.

Dochodzę do Morskiego Oka i czuję się zmęczony. Pogoda się zepsuła, od słowackiej strony napłynęły ciemne chmury. Robię odpoczynek, aby ponownie nabrać energię. Wcale go nie planowałem, czyżby to klątwa drugiego dnia? He he, niemożliwe. A nad Morskim Okiem powoli zaczyna się coś dziać. Nie ma co prawda tych wszystkich ludzi, co byli tu wczoraj po południu, ale ruszają kolejni piechurzy na Rysy. A mój leń namawia mnie na drzemkę. Chyba zwariował, za zimno przecież...

Idąc w stronę Czarnego Stawu zaczynam czuć coraz większe zmęczenie. Kolana jakieś przemęczone, leniwie się zginają. Gdyby nie te piękne okoliczności przyrody, pewnie bym tą sobotę spędził na całkowitym lenistwie. Na szczęście nie muszę szukać motywacji. Motywacją jest Przełęcz pod Chłopkiem. Docieram nad Czarny Staw, kolejny, tym razem krótszy odpoczynek. Tak na prawdę to chyba tutaj dopiero zaczyna się przygoda.

 

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem

 

Szlak jest dla mnie nowy, nigdy wcześniej nie byłem na Przełęczy. Dlatego zmysły mają co chłonąć, a mój procesor zapisuje wszystko w trochę dziurawej pamięci. Ma to jeszcze jeden wielki plus - nie myślę tyle o zmęczeniu. Droga na Chłopka, mimo, że krótsza niż na Rysy, potrafi z człowieka wycisnąć parę kropli potu.

 

Czarny staw pod Rysami

Czarny staw pod Rysami

W oddali...

W oddali... na północy..

Mięguszowicki Szczyt

Mięguszowicki Szczyt

 

Najpierw szlak wspina się pod górę wśród kosodrzewiny. Na początku łagodnie, później bardziej ambitnie. Są również dość duże i płaskie płyty skalne. Miejscami bardzo dobrze oszlifowane przez spływające w dawnych czasach lody. Czym jestem wyżej, tym zwiększa się perspektywa Czarnego Stawu i umiejscowionego poniżej - Morskiego Oka. Docieram do tzw. "Bandziocha", czyli Kotła Mięguszowickiego ok. 1725 m n.p.m. Poświęcam chwilę na poszukiwanie opisywanej przez Józefa Nykę koleby. Bardzo blisko szlaku znajduje się jedna koleba, ale nie mam pewności czy autor przewodnika miał ją na myśli? Koleba ta niegdyś służyła pasterzom, a obecnie taternikom. A sam Bandzioch jest bardzo interesujący! Co prawda roślinność tutaj nie jest zbyt wyszukana. Prezentuje się raczej surowo, ale jakże fascynująco! Bandzioch wcina się pomiędzy Mięguszowickie Szczyty - Czarny (2410 m) i Wielki (2438m). Charakterystycznym punktem jest strefa wiecznego śniegu, mająca cechy szczątkowego lodowczyka.

 

Mała koleba

Mała koleba

Przechodzę obok wspomnianej koleby, i przez rumowiska skalne zmierzam pod północne ściany Kazalnicy. Miejscami są one pionowe i gładkie. Jak dla mnie nie do zdobycia. Dalej znajduje się skalisty źlebek, z którego tak po trochu ciurkała woda. W innych okolicznościach, pewnie skala tego zjawiska byłaby większa. Tutaj mam okazję poznać Adama z Warszawy, który okazuje się być bardzo ciekawym gościem. Od tej pory idziemy już razem. Musimy najpierw obejść Kazalnicę, aby w najłatwiejszy sposób dostać się na nią.

Powoli, zaczynają się umiarkowane trudności na szlaku. Pojawia się wspinaczka. Zaczyna się bliższy kontakt ze skałą. Ostatnio sprawia mi to dużą frajdę! I o zmęczeniu pozwala zapomnieć. Są pierwsze ubezpieczenia w postaci klamer. Skała jest tutaj bardzo przyjaźnie urzeźbiona i z tejże przyczyny, dość miło zdobywa się szczyt Kazalnicy.

 

Kazalnica

 

Czarny Staw

Niżnie Rysy, Rysy , Wysoka

A jak tu ładnie, widoki niespotykane. Krajobraz nad wyraz ustabilizowany, dookoła górskie wierzchołki! Pędzel tylko jednego artysty mógł namalować taki obraz. U dołu tafla Morskiego Oka, którą zbudzony wiatr delikatnie porusza. W oddali słoneczne Beskidy z królującą Babią Górą. I jedna z piękniejszych panorom Wysokiej i Rysów. Imponująco również wyglądają wschodnie zbocza Mięguszowickiego. Z takiego dachu polskich gór, można by w ogóle nie schodzić. Tylko pogoda nie chce się za bardzo się poprawić. Ciemne chmury nadal wiszą nad Tatrami. Tak już drugą godzinę...

 

Lowell na tle Rysów i Wysokiej

Lowell na tle Rysów i Wysokiej

 

Robimy małą sesję zdjęciową z widokiem na Rysy i Wysoką w pobliżu Kazalnicy. Ich bliskość i ogrom budzi zachwyt i szacunek. Patrząc w stronę Przełęczy widać wąską, eksponowaną galeryjkę. Przecina ona północne urwisko. Przy ciężkich warunkach (np. oblodzenie), może ona być niebezpieczna. Jednak mam wrażenie, że ludzie trochę wyolbrzymiają jej skalę trudności. Jest to na pewno poparte ciekawą ekspozycją, która jej towarzyszy. Ale tak jak wspominałem na wstępie, dla jednego coś jest trudne, dla drugiego coś jest łatwe. I tego się trzymajmy.

 

Można i tak

Ostatni plan: Murań, Hawrań, Płaczliwa Skała, Szeroka Jaworzyńska, zasłonięty Jagnięcy Szczyt oraz Kołowy Szczyt

 

Przełęcz pod Chłopkiem

 

Ruszamy przyjrzeć się z bliska niesamowitej galeryjce. Najpierw dostajemy się granią pod kopułę Mięguszowickiego Szczytu Czarnego. Następnie szlak jest wcięty pod skosem w ścianę szczytu i doprowadza nas do galeryjki. Ekspozycja jest nawet fajna, dodaje trochę adrenaliny. Przy dobrych warunkach, jedyny problem, polega na tym, jakiego rodzaju myśli zdominuje naszą głowę.

Zmierzamy górską ścieżką, do miejsc tak bliskich naszym zmysłom. Miejsc, które zostawiamy na krótki czas z myślą o powrocie. Już za chwilę pojawi się Koprowy Wierch i Hinczowe Plesa. Niby takie same, a jakże inne. Inne miejsce, inny czas, jakże inne wrażenia.

 

Słynna Galeria prowadząca na Przełęcz pod Chłopkiem

Słynna Galeria prowadząca na Przełęcz pod Chłopkiem

Galeryjka zaczyna się kończyć. Oboje z Adamem jesteśmy zdziwieni. Na twarzach widać grymas zaskoczenia - To już? Dotarliśmy do naszego celu? Adam wcześniej, w rozmowie na temat szlaku, wspominał o łańcuchach na końcowym odcinku. Stąd nasze zaskoczenie. Najwyraźniej nastąpiło nieporozumienie. Ale czy to w takim momencie jest ważne?

 

Po prawej stronie Koprowy Wierch. Od lewej Hilińska Turnia, Szczyrbski Szczyt , Hruby Wierch

Po prawej stronie Koprowy Wierch. Od lewej Hilińska Turnia, Szczyrbski Szczyt , Hruby Wierch. A jak ktoś się dopatrzy to zobaczy również Krywań (najlepiej na zdjęciu w galerii - większy rozmiar)

 

Mała Baszta, Pośrednia Baszta, Szatan, Wielka Capia Baszta U dołu Hinczowe Stawy

Mała Baszta, Pośrednia Baszta, Szatan, Wielka Capia Baszta U dołu Hinczowe Stawy

Wiatr uparcie odbija się od Mięguszowickiego Szczytu Czarnego, jakby chciał przestraszyć Chłopka stojącego przy przełęczy. Tak tego Chłopka. Z przełęczy wygląda on jak zwykła turnia. Tysiące takich widujemy na szlakach. A jednak gdy podziwiamy go z innej perspektywy (z Koprowej Przełęczy dla przykładu) jest nader często podziwiany z zachwytem. Nieustający w mocy wiatr przepędza chmury. Specjalnie dla nas otwiera korytarza niebiańskiego błękitu.

 

Chłopek i Mięguszowicki Czarny

Chłopek i Mięguszowicki Czarny

Morskie Oko

Morskie Oko

Kolejny dach świata

Kolejny dach świata

 

W oddali: Murań, Hawrań i Płaczliwa Skała

W oddali: Murań, Hawrań i Płaczliwa Skała

Tak jak przypuszczałem, widoki na Koprowy Wierch i najbliższą jego okolicę, nie zawodzą moich zmysłów. Są warte poniesionego trudu. Miejscem, które pragnąłem ponownie zobaczy. Widoki, do jakich chciałem uciec z głośnych i przepełnionych ulic mego miasta. Bezcenne.... A do tego urzekły mnie Mięguszowickie Szczyty! Naszła mnie ochota na zasmakowanie ścieżki prowadzącej na Pośredni...Może kiedyś się uda, bo na pewno tu wrócę jeszcze!

A sama Przełęcz pod Chłopkiem znajduje się na wysokości 2307 m n.p.m. Umiejscowiona jest pomiędzy Mięguszowieckimi Szczytami - Czarnym i Pośrednim. Nazwa wywodzi się od widocznej z daleka (np. znad Morskiego Oka), bardzo charakterystycznej samotnej turni na wschodnim zboczu przełęczy. Turnia ta ma wysokość 15 metrówj i do złudzenia przypomina chłopka znajdującego się na przełęczy. Tak też ta turnia została nazwana - Chłopek.

 

Adam na tle Pośredniego

Adam na tle Mięguszowickiego Pośredniego

 

Mięguszowicki Pośredni

Mięguszowicki Pośredni

Droga powrotna wymaga większej koncentracji i uwagi. Mogłoby się wydawać, że schodzenie w dół nie generuje zbyt wielkiego wysiłku, jednak czujemy zmęczenie. Szczęśliwie docieramy do Czarnego Stawu pod Rysami. Adam wraca do schroniska. Ja postanawiamy wygrzać i tak już przegrzane stawy. Jest czas na błogie lenistwo. Podziwiam sobie ludzi schodzących z Rysów... z jakąś taką wewnętrzną satysfakcją....

 

Wyżni Żabi Szczyt, Niżnie Rysy, Rysy

Wyżni Żabi Szczyt, Niżnie Rysy, Rysy


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


dolina-5-stawow-oraz-piekielnie-sliskie-szpiglasowe-perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

orla-perc

Orla Perć

giewont-co-sprawia-ze-jest-taki-popularny

Giewont - co sprawia, że jest taki popularny?

bystra-tatry-zachodnie

Bystra Tatry Zachodnie