Strona główna  /  Wycieczki  /  Płaczliwy Rohacz

Płaczliwy Rohacz

Płaczliwy Rohacz

Trasa: Zverovka - Smutna Dolina - Smutna Przełęcz (Smutne Sedlo) - Płaczliwy Rohacz (do połowy) - Smutna Przełęcz (Smutne Sedlo) - Smutna Dolina - Zverovka
Data: 17.10.2011
Uczestnicy: Mirek, Lowell

 

Jest coś niesamowitego w obcowaniu z majestatem największego stwórcy. Każdy odgłos wydobywający się z głuchej ciszy, niczym piorun, przeszywa nasze myśli i ciało. Niby znajomy, a jakże odmienny. Bliski, a daleki. Tak niecodziennie wyrazisty i surowy. Dopadają nas drgawki, zarówno od wewnątrz jak i z zewnątrz. I znowu cisza...

 

Myśli, które mnie dopadły...

Czy zastanawialiście się co by było gdyby?... gdyby coś nie poszło po myśli? Gdyby komuś coś się stało podczas wycieczki? Jaka byłaby Wasza reakcja, czy można byłoby na Was liczyć? I co najważniejsze - jak jesteście do tego przygotowani?

Każdy może powiedzieć, że jego to nie dotyczy, bo jest ostrożny i uważa w górach. Nawet jak dopisuje Ci szczęście w górach i posiadasz górski instynkt (pozwalający uniknąć wszelkiego typu kontuzji), to musisz mieć na uwadze swoich towarzyszy. Za nich też powinieneś brać odpowiedzialność. W razie wypadku nie zostawisz ich samych sobie...

Ja dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że moje przygotowanie do tego typu sytuacji jest mocno powierzchowne. Wklepany numer TOPRu i TANAPu w telefonie, mała apteczka w plecaku i to w zasadzie tyle. Być może wystarczy, ale co jeśli nie? Zostawiam Was z tą refleksją i proszę o komentarz na forum. A teraz zapraszam w stronę Płaczliwego Rohacza!

 

Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwy Rohacz

Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwy Rohacz

 

Gdy wszyscy już pojadą do domu...

 

Wołowiec i Ostry Rohacz

Wołowiec i Ostry Rohacz

 

Mamy poniedziałek, 17 października. W Zverowce, oprócz nas i personelu, nie ma już nikogo. Weekendowi turyści wrócili już do swoich domów. Słowacja już za dwa tygodnie zamknie szlaki dla turystów w Tatrach. Już teraz można wyczuć leniwy klimat.

Budzę się dość wcześnie, jest 5.30. Agnieszka, Jurek oraz Mirek, podobnie jak Ja, leniwie reagują na odgłos budzika w telefonie. Trzeba się zwlec z łóżka. Zrobić szybkie śniadanie i napełnić herbatą puste termosy. Dzisiaj dzielimy się na dwie grupy: Agnieszka z Jurkiem - idą na przełęcz pod Osobitą, Ja z Mirkiem - mamy w planie Płaczliwy Rohacz. Pakujemy z Mirkiem małe plecaki , ubieramy się i jako pierwsi opuszczamy chatkę.

Na zewnątrz panuje lekki mróz. Jest rześko i przyjemnie, ani śladu po przenikającym wietrze sprzed dwóch dni. Ponownie mamy do przejścia 5km asfaltowego odcinka prowadzącego do Tatliakovej Chaty. Bezustanne rozmowy niwelują monotonię. Monotonię? Ileż to można oglądać ośnieżonego Salatina i równie białego Wołowca? Ile razy się można tym zachwycać? Wydawałoby się, że bez umiaru... Jednak monotonia, może dotrzeć nawet w takie miejsca. Wiem, że wieczorem będę tęsknił za tym wszystkim. Będę chciał wrócić, w myślach planując nową wyprawę!

 

Smutna Dolina

Przy Tatliakovej Chacie zakładamy raki. Mądrzejsi po wczorajszej wyprawie na Banikov, nie będziemy ryzykować poślizgnięć na szlaku na Smutną Przełęcz. Śnieg trzeszczy pod rakami, a ostre kolce wbijają się w lód. Bezpiecznie i sprawnie docieramy do rozwidlenia pod Rohackimi Plesami. Pojawia się więcej śniegu. Tutaj już raki będą nam tylko przeszkadzać. Zdejmujemy je i robimy krótki odpoczynek.

 

Wołowiec

Wołowiec

 

Na szlaku panuje zupełna cisza. Wiatr, który niczym huragan odbija się od skalnych szczytów - zamilkł. Smutna Dolina jest zacieniona, utrzymują się tutaj niskie temperatury. Po prawej stronie, na skalnym zboczu, utworzył się interesujący lodospad. Lśni on w słońcu nieskazitelnie białym kolorem. Od czasu do czasu słychać odpadające sople, które rozbijają się o skały i spadają niczym kryształy do doliny. To promienie słoneczne niszczą to lodowe dzieło.

 

Lodospad

Lodospad

Nie spodziewaliśmy się, że w naszej najbliższej okolicy, nie będziemy mieli kontaktu wzrokowego z innymi turystami. Zjawisko bardzo rzadko spotykane w Tatrach. W Beskidzie Małym, na mniej popularnych szlakach, przez cały dzień można spotkać kilka osób. Ale w Tatrach? Nie do pomyślenia! A jednak....

 

Mirek na szlaku

Mirek na szlaku

 

Zmierzamy w kierunku Smutnej Przełęczy. Dzisiaj w dwuosobowym zespołem. Rośnie w tej sytuacja znaczenie słowa - odpowiedzialność. Zimowy, tak bardzo surowy krajobraz, jest piękny. Jednak może być zdradliwy. Badamy swoje siły. Ja czuję się znacznie lepiej niż wczoraj. Za to Mirek ma dzisiaj gorszy dzień. To wtedy, po raz pierwszy, pomyślałem co by było gdyby? Ruszamy dalej...

 

Smutna Przęłęcz i jedna z Trzech Kop, w dole Smutna Dolina

Smutna Przełęcz i jedna z Trzech Kop, w dole Smutna Dolina

 

Smutna Przełęcz - śniadanie na tarasie...

 

Na Smutnej Przełęczy

Na Smutnej Przełęczy

 

Dochodzimy na Smutną Przełęcz. Pomimo wolniejszego tempa, jesteśmy na Przełęczy o rozsądnej godzinie. Jest 10.00. Na "dzień dobry" wita nas swoim potężnym grzbietem Baraniec. Nie chcę składać deklaracji, ale na Barańcu, jeszcze mnie nie było... A takie widoki są jak zaproszenie, którego nie można nie przyjąć! Poniżej Ziarska Dolina. Po prawej stronie znajduje się szlak w stronę Trzech Kop, które są ukryte za dość wysokim przewyższeniem. Po lewej szlak na Płaczliwy.

 

Baraniec

Baraniec po prawej

 

WZiarska Dolina

Ziarska Dolina

 

W strone Trzech Kop

W stronę Trzech Kop

 

WSmutna Przełęcz - widok w stronę Płaczliwego Rohacza

Smutna Przełęcz - widok w stronę Płaczliwego Rohacza

 

Patrzę na drugą stronę przełęczy. Wszystko się topi pod wpływem dominacji promieni słonecznych. W zacienionych miejscach utworzył się lód. Warunki przypominają mi wiosnę w Tatrach.

Robimy dłuższy odpoczynek, jemy śniadanie i regenerujemy siły. Jest ciepło, wiatr leniwie przypomina o sobie. Rozmawiamy i chłoniemy to czego doświadczamy. Niektórzy lubią jeść śniadanie na tarasie. My też mamy tu własny taras... Najbliższych sąsiadów z niego nie widzimy.... Bezcenne.

Ponownie oceniamy sytuację i własne siły. Co prawda pierwsze podejście wygląda dość ciekawie, jednak omija je nie stanowiący trudności trawers. Siły po części zregenerowane. Jest decyzja... Próbujemy! Zostawiamy plecaki i ruszamy na Płaczliwego. Gdzie dotrzemy tam będziemy. Nic na siłę! Płaczliwy Rohacz nie ucieknie.

 

Płaczliwy Rohacz - poskromić ambicje

 

Prislop i Banikov

Prislop i Banikov

 

Śnieg się topi. Najgorsze są jednak oblodzone odcinki. Można na nich trochę zjechać. Pierwsze przewyższenie zdobyte. Teren się wypłaszcza. Śnieg jest tutaj bardziej mokry. Za nami odsłania się Banikov, Przysłop oraz Hruba Kopa z Trzema Kopami. Przysłop wygląda z tego miejsca bardziej okazale od Banikova. Idziemy dalej. Południowo-wschodnie zbocze Płaczliwego nie jest pokryte śniegiem. Wyróżnia się na tle białych wierzchołków. Jesteśmy mniej więcej za połową drogi do naszego celu. Tutaj musimy po raz kolejny podjąć decyzję - co dalej? Mirek rezygnuje - nie jest to jego dzień. Góra tym razem z nami wygrała. Wracamy na przełęcz.

 

Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwy Rohacz

Wołowiec, Ostry Rohacz, Płaczliwy Rohacz

 

Rakoń, Wołowiec i Smutna Dolina

Rakoń, Wołowiec i Smutna Dolina

Mirek na dachu świata

Mirek na dachu świata

 

MireOblodzony odcinek

Oblodzony odcinek (pod śniegiem lód)

 

Jak pewnie przypuszczasz pozostał niedosyt. Rohacz Płaczliwy musi na nas poczekać. Być tak blisko, a jednak za daleko. Sam szlak nawet w takich warunkach nie był zbyt ciężki. Wyłącznie oblodzenia mogły stanowić niebezpieczeństwo. Ta wyprawa wiele mnie nauczyła. Warto mieć ambicje, ale trzeba umieć się z nimi odpowiednio obchodzić. Dzisiaj miało to miejsce pod Płaczliwym, kiedyś może będzie to inne miejsce...


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


banikov-czyli-banowka

Banikov, czyli Banówka

dolina-5-stawow-oraz-piekielnie-sliskie-szpiglasowe-perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

orla-perc

Orla Perć

giewont-co-sprawia-ze-jest-taki-popularny

Giewont - co sprawia, że jest taki popularny?