Strona główna  /  Wycieczki  /  Lawinowa Piątka

Lawinowa Piątka

Lawinowa Piątka

Trasa: alenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Dolina Roztoki - Schronisko w Dolinie 5 Stawów - Dolina Roztoki - Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica Białczańska
Data: 21.03.2010
Uczestnicy: Dorota, Marcin, Lowell

 

Miały być piękne, zimowe panoramy w Dolinie Pięciu Stawów, a była piękna zimowa kurzawa! Wśród huków schodzących lawin z Wołoszanu i Koziego Wierchu, trójka śmiałków wybrała się Doliną Roztoki zmierzyć się z kapryśną pogodą i podejściem do Doliny Pięciu Stawów!

 

Kawa w McDonaldzie na Krupówkach

Wstajemy około godziny 7.00. Po wczorajszej wyprawie na Kasprowy Wierch i dość ostrym, zimowym słońcu mamy coś w sobie z Indian.... Można powiedzieć, że od rana szykowaliśmy się na wojenną ścieżkę! Wspólne śniadanie i wyruszamy na ..... Krupówki! Do Rosmanna, po krem z filtrem UV 50 dla niemowląt! Przy okazji wizyta w McDonaldzie (My i McDonald :)). W moim przypadku na kawie, dużej kawie i mocnej kawie. Która okazała się być extra dopalaczem. Marcin pożywił się fast foodem! Jedziemy na parking do Palenicy Białczańskiej.

 

Wodogrzmoty naszego wieszcza

 

Pogoda, po zakupie kremu ochronnego, oczywiście zagrała nam na nosie. Słońce schowało się za chmurami i do końca dnia się już nie wychyliło. Podążamy asfaltem w stronę Wodogrzmotów Mickiewicza, które przykryte białym puchem oprócz odgłosów niczym nie przypominają tego miejsca o innych porach roku. Nawet oglądając zdjęcia zastanawiałem się co to za miejsce ;) Za Wodogrzmotami rozpoczyna się zielony szlak do Doliny Pięciu Stawów.

 

Lawina w Dolinie Roztoki


Dolina Roztoki

 

Dość ostre i oblodzone pierwsze podejście zmusza nas do założenia raków. Wszystko spływa z góry, a nocne przymrozki robią swoje. Pewnie i bezpiecznie pokonujemy lodowe podejście, cały czas podążając lasem doliny Roztoki. W oddali słychać szum wodospadów naszego wieszcza Adama. Kilka ostrych zakrętów, parę mostków i dochodzimy do odkrytej przestrzeni. Dość specyficznej, gdyż znajduje się tutaj drewniana chata, być może swego czasu służyła pasterzom podczas wypasu. Ponownie zagłębiamy się w tatrzański las.

 

Kozi Wierch

 

Nagle dochodzi do naszych uszu huk, to lawina. Huk nie był na tyle duży, aby sądzić, że to w naszych najbliższych okolicach, patrząc na pobliskie granie nie widać żadnych nawisów śnieżnych. Lawina musiała zejść gdzieś dalej, albo była na tyle mała i stoczyła się z Wołoszynu albo Koziego Wierchu. Po chwili grozy i niepokoju wewnętrznego ruszamy dalej w stronę Doliny Pięciu Stawów.

 

Dorota i Marcin

 

Muszę przyznać, że kawa z McDonalda dała mi niezłego "kopa" i dużą porcję energii. Muszę tą zależność kiedyś ponownie wypróbować ;). Dochodzimy do miejsca, w którym znajduje się wyciągarka. W tym miejscu również rozpoczyna się czarny szlak do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Gdy nie ma śniegu, spokojnie trawersuje się to dość ostre podejście. W zimie, tylko z początku szlak zawija, później wspinamy się prosto do góry. Wspinamy lub zapadamy, bo ciężko to określić.... Czasami lądujemy po pas w śniegu. Dzięki dopalaczowi z McDonalda przecieram szlak, który i tak jest już przetarty. Z ciekawostek należy wymienić, że Niżnią Kopę (wierzchołek, który trawersuje szlak czarny) zimą trawersuje się od strony południowej (normalnie szlak trawersuje ją od strony północnej), dochodząc przed schroniskiem do niebieskiego szlaku ze Świstowej Czuby. W końcu docieramy do przewyższenia, niestety dzisiejszego dnia widok na Dolinę Pięciu Stawów nie jest zachwycający. Jest mgła, pada lekki deszcz i ledwo co widać Przedni Staw i schronisko.

 

Krótki pobyt w Dolinie

 

Nie decydujemy się , aby obejść dolinę, idziemy prosto do schroniska ogrzać się i posilić. Schronisko było w okresie remontu, jednak prowizoryczny bufet był czynny (ktoś musi dokarmiać pracujących robotników). Ja zamówiłem sobie jajecznicę, Marcin (oczywiście) parówki, Dorota nie zakosztowała tutejszej kuchni.

 

Dolina 5 Stawów zima

 

Trochę zawiedzeni, wracamy tą samą trasą do Wodogrzmotów Mickiewicza. W moim przypadku potwierdza się stwierdzenie, że łatwiej się wychodzi niż schodzi. Albo też kawa z McDonalda straciła swoją moc. Po drodze Dorota robi nam sesję zdjęciową. Przed zmrokiem docieramy do Palenicy. Wykręcam mokre skarpetki, buty nie wytrzymały tego naporu! W dobrych humorach opuszczamy Tatry. Nie na długo!


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


dolina-5-stawow-oraz-piekielnie-sliskie-szpiglasowe-perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

orla-perc

Orla Perć

giewont-co-sprawia-ze-jest-taki-popularny

Giewont - co sprawia, że jest taki popularny?

bystra-tatry-zachodnie

Bystra Tatry Zachodnie