Strona główna  /  Wycieczki  /  Grota Komonieckiego

Grota Komonieckiego

Grota Komonieckiego

Trasa: Las - Grota Komonieckiego - Gibasy - Ślemień - Las
Data: 12.02.2012
Uczestnicy: Jola, Nena, Dorota, Piotr , Lowell

 

Grota Komonieckiego to miejsce wyjęte z innej rzeczywistości. kojarzone z baśniowymi sceneriami lub jak kto woli - klimatem prosto z Narnii. A wszystko to w zasięgu kilkugodzinnej wycieczki z okolic Bielska-Białej. Powróciła również kwestia zimowego bezpieczeństwa w górach. Aspekt dylematu: idziemy dalej czy zawracamy?

 

Kolejny zimowy dzień w górach

 

Zbliża się kolejny weekend. W tym roku weekendy zbliżają się bardzo szybko. Jeszcze szybciej mijają. Czas porzucić tą miejską konserwę i zachłysnąć się górskim klimatem. Mroźnym klimatem. Spotkać znajomych. Pogadać. Pośmiać się. Zasmakować wolności i dobrowolnie dać się ponownie zapuszkować

Jest niedziela. Zbliżamy się do miejscowości Las. (na tablicy ktoś dopisał Vegas). Po raz kolejny św. Ekspedyt spełnia nasze prośby o piękną pogodę. Jest mroźno i słonecznie. Niebo jest bezchmurne. Czyli stabilny, klasyczny wyż. O dzięki Ci Ekspedycie!

Nasz kierowca skręca w boczną drogę. Jedziemy w stronę tartaku. Czarny asfalt w mgnieniu oka zmienił się w śnieżnobiałą, zabudowaną śnieżnymi bandami drogę. Kilka zakrętów. Malownicza prosta. Duży dom otoczony płotem. Pojawiają się ścięte drzewa, z precyzją ułożone obok siebie. Napotykamy coraz większe koleiny. Sam nie wiem czy samochód porusza się jeszcze na kołach, czy sunie rozpędem, dotykając podwoziem grubej warstwy suchego śniegu. Jesteśmy na miejscu. Piotra jeszcze nie ma. Właśnie dzwoni... po czym pojawia się po pięciu minutach.

Ktoś zasugerował - grupowe zdjęcie. Ustawiam aparat na dachu samochodu. 10 sekund. Ciach. Poszło. Pierwsze grupowe zdjęcie zrobione. Ruszamy w trasę!

 

Zdjęcie grupowe

Zdjęcie grupowe

Przed wyjazdem Dorota pytała mnie, czy ma zabrać ze sobą raki. Uśmiechnąłem się i uznałem je za zbyteczne. Prędzej wziąłbym rakiety, ale ich nie posiadam. Raki nie były dobrem konieczny, ale na początkowym odcinku bardzo by nam pomogły. Obyłoby się bez kilku siniaków. Leśna droga, którą się poruszaliśmy, okazała się dobrze odśnieżonym duktem. Jednak bardziej przypominała tor saneczkowy niż drogę, po której chodzą turyści. to czego niemal nie da się przejść można obejść. Lodowisko w końcu się kończy. Bardziej poradnie zaczynamy zmierzać do naszego głównego celu. Jestem zdziwiony, że taka niepozorna droga jest tak dobrze odśnieżona. Z drugiej strony zmierza ona od tartaku, więc coś w tym może być...

 

Prawie jak tor saneczkowy

Prawie jak tor saneczkowy

 

Płatek

Takie coś...

Dla Nas istnieje tylko jeden kierunek - do góry! Jesteśmy coraz bliżej. Wydaje nam się, że słyszymy jakieś głosy. Nie... Nie.... to nie przesłyszenia. Przy grocie musi być sporo osób. Nie będzie kameralnie. Tłumy niczym w galerii handlowej. Wszyscy spragnieni górskich emocji... Jednak są to same obce twarze. Może mają podobne zainteresowania, ale są obce. Znajdujemy sobie kawałek wolnego miejsca.

 

Grota Komonieckiego

 

Grota Komonieckiego

Grota Komonieckiego

 

Brakuje narzędzi, aby zobrazować widoki naszej lodowej groty. Wszystko precyzyjnie zamrożone. Niespotykane dzieło, każdej nocy i każdego dnia poprawiane boską ręką. Słynny już lodospad pokrywa 60 procent szerokości groty. Latem ledwo co parę kropel ścieka z góry. Teraz mamy do czynienia z naturalną lodową ścianą. Zaproszeni na koncert barw wchodzimy do środka. Ta sama lodowa ściana, niczym melodia z harfy, przepuszcza słoneczne promienie do wnętrza. Kolory stonowane, tak bardzo rzadkie dla oka.

 

Grota Komonieckiego

Grota Komonieckiego

 

Grota Komonieckiego

Grota Komonieckiego

 

W głębi wystawa lodowych cudów. Lekcja geografii w najlepszym wydaniu. Trzeba trochę się wspomóc encyklopedią. Na górze zwisają lodowe stalaktyty powstające w wyniku zamarznięcia kapiącej wody ze stropu. Od podłoża mamy do czynienia ze stalagmitem, który również jest efektem zamarzania kapiącej ze stropu wody, ale przy podłożu. W wyniku połączenia stalaktytu ze stalagmitem powstaje kolumna zwana stalagnatem.

 

Stalaktyty, Stalagmity i Stalagnaty

Stalaktyty, Stalagmity i Stalagnaty

 

Na pierwszym planie lodowe stalagmity

Na pierwszym planie lodowe stalagmity

 

A co do groty to nie jest to Grota Komunickiego, bynajmniej nie Kumunieckiego tylko Grota Komonieckiego. Od żywieckiego wójta Andrzeja Komonieckiego, który to w swojej kronice - "Dziejopis Żywiecki" po raz pierwszy opisał grotę (1704r.).

"W Ślemieńskim zaś Państwie w Pośrednim Groniu w Hali Siwcowej nad wsią Lasem jest skała wielka, co przed nią wierzchem woda idzie, a pod nią dziura jest, w którą może sto statku wegnać i w niej tam sposobnie stanąć; będąc w skale obszerno, jak jaskinia jaka z natury uczyniona"

Pierwszy raz nazwę Groty Komonieckiego użył w monografii "Ziemi Wadowickiej" Aleksy Siemionow.

Grota umiejscowiona jest we wschodniej części Beskidu Małego w źródliskowym obszarze potoku Dusiaca. Stąd też charakterystyczny na wiosnę ciek wodny przecinający grotę w 1/3 szerokości i zimowy lodospad. Grota posiada powierzchnie ok. 115 m2.

 

Grupowo przy grocie

Grupowo przy grocie

 

Wodospad Dusica

 

 

Wodospad Dusiaca zimą

Wodospad Dusiaca zimą

 

Grota Komonieckie to nie jedyna atrakcja w tym miejscu. Z tego małego cieku z dachu groty niespełna 30 metrój poniżej znajduje się Wodospad Dusicy. Prezentuje się równie imponująco co Grota Komonieckiego! Lodospad robi na nas wrażenie.

 

 

Lodospad na Dusicy

Lodospad na Dusicy

 

Wracamy w stronę Groty i dalej w planach mam dojść na Gibasy.

 

Gibasowa wyrypa

 

Tak jak w dobrych filmach, zaczęło się niewinnie. Była grota, był wodospad, uśmiechy, przetarta droga etc. Grozy nie będzie, ale kilka pytań się pojawi...

Opuszczamy Grotę. Wiemy, że w naszą stronę (od Anuli) zbliża się Jardo. Nie mogliśmy na niego czekać przy grocie, gdyż czas niemiłosiernie ucieka, a w planach mamy jeszcze odwiedzenie zasypanego na Gibasach Stacha.

Podążamy w stronę Anuli, przebijając się przez ogromne ilości śniegu. Dochodzimy do wydeptanej ścieżki. Luzik chciałoby się powiedzieć. Spotykamy Ingę z Maurycym i koleżanką. Po 10 minutach pojawia się również Jardo z Anią. Jak zwykle - miłe spotkanie na szlaku. My do góry, oni w dół. Dochodzimy do zielonego i niebieskiego szlaku. Niby ktoś szedł, ale wcale nie jest lekko. Co jakiś czas zapadamy się to po kolana to po pas. Jest kupa śmiechu.... Pod Gibasowym Groniem trop zaczyna się urywać. Widać tylko ślady po biegówkach. Reszta zawiana, albo nikt tym szlakiem nie szedł. Jestem zdziwiony. Cóż zobaczymy na ile stabilna i zmrożona jest ta śnieżna powłoka. Powoli trawersujemy szczyt Gibasowego Gronia. A w zasadzie torujemy drogę i co chwile zapadamy się głęboko w biały puch. Nie jest on na tyle twardy, aby nie poddać się pod naszym ciężarem. Zbliża się 15.00. Za godzinę będzie się już robić ciemno. Torujemy dalej? Czy zawracamy? Ogarnia mnie duże zwątpienie poparte lekkim zmęczeniem. Jedynym pocieszeniem jest dla mnie stabilna pogoda. Z tej strony nie grozi nam dodatkowe niebezpieczeństwo. Po ostatnich doniesieniach o akcjach ratowniczych wyostrza się głos rozsądku. Do Stacha mamy jeszcze z 30 minut. Ale zimą to może być 4 razy więcej. Decyzja idziemy.... Zawsze możemy u Niego awaryjnie przenocować.

Po minięciu Gibasowego Gronia pojawiają się ślady. Są trochę zasypane. Idąc po nich i tak się zapadamy. Po godzinie docieramy na Gibasy. Dość długi odpoczynek u Stacha...

 

 

Gibasy

Gibasy

 

Na nasze szczęście, Staszek ma tutaj swoją ścieżkę prowadzącą do Ślemienia. Zupełnie nie znane nam leśne zakamarki. Bezpiecznie, przy świetle czołówek schodzimy w dół. Trochę mroczny, tajemniczy klimat, w którym to najgłośniej słyszany jest własny oddech i bicie serca. Na niebie inwazja gwiazd... Jesteśmy w Ślemieniu Pod Borem. Mróz zbliża się do 20 stopni... Jest dużo chłodniej niż na grani. Pozostaje nam dojść asfaltem do miejscowości Las.


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


jaskinia-wietrzna-dziura

Jaskinia Wietrzna Dziura

zimowa-magurka-czyli-tarcie-tylkiem-po-lodzie

Zimowa Magurka czyli tarcie tyłkiem po lodzie

hrobacza-laka

Hrobacza Łąka

wycieczka-na-leskowiec

Wycieczka na Leskowiec