Strona główna  /  Wycieczki  /  Banikov, czyli Banówka

Banikov, czyli Banówka

Banikov, czyli Banówka

Trasa: Zverovka - Spalona Dolina - Banikowska Przełęcz (Banikovske Sedlo) - Banikov (Banówka) - Banikowska Przełęcz (Banikovske Sedlo) - Spalona Dolina - Rohackie Plesa - Tatliakova Chata - Zverovka
Data: 16.10.2011
Uczestnicy: Agnieszka, Jurek, Mirek, Lowell

 

Jest szaro za szybą samochodu. Śpieszę się, natężenie ruchu drogowego jak zwykle grubo ponad przeciętne. Industrialna "dupówa", korki, objazdy, zwężenia, wahadła. Co jeszcze? ... Jeszcze ten Pan, który jedzie z przodu... Czy on w ogóle jedzie? Dlaczego on się nigdzie nie śpieszy i nie uczestniczy w tej codziennej gonitwie? Denerwuje mnie... Czy on na prawdę nie ma nic do załatwienia "na wczoraj" ? Nagle coś do mnie dociera. Uśmiecham się. Już za niedługo odpocznę od miejskiego zgiełku. Wszak jutro idziemy na Banikov! Tam gdzie słońce się budzi...

 

Słowo na wstępie....

Dobra, dobra.... znowu nie jest tak pięknie jak miało być. Industrialna dupówa to jedno, a pogodowa dupówa to drugie. Nie wiem czy słowo dupówa kogoś obraża, ale ostatnio coraz częściej je słyszę. Daleki co prawda jestem od śledzenia i małpowania trendów, ale tutaj chyba mi się udaje... Tak więc, w piątek w nocy dalej pada, prognoza pogody nie wskazuje, aby rano uległo to zmianie. Nie wiemy czego się spodziewać w Tatrach po słowackiej stronie. Czy szlaki będą przetarte? Ile śniegu jeszcze tam spadnie?

Dlatego też rodzą się plany awaryjne. A sama sobota będzie pod znakiem rozpoznania sytuacji. Wszak, jak to mówi jeden kolega - Tylko idioci chodzą zimą po Tatrach...

Sobotnie rozpoznanie przebiegło pomyślnie. Zbyt wiele nie widzieliśmy. Mamy jednak informacje, że szlak na Banikowską Przełęcz jest względnie przetarty. Miejscami śniegu do kolan, ale do zrobienia. Kwaterujemy się w chatce o sympatycznej nazwie "Zuza" znajdującej się obok chaty Zverowki. Warunki rewelacyjne, jest ciepło, sympatycznie i mamy prysznic z gorącą wodą!

Zastanawia mnie jedna fundamentalna kwesta. Jak do cholery z takiej dupówy ma się jutro zrobić niebiański błękit? Wszak Wojciech Man powiedział na antenie radiowej trójki, że standardowo w Suwałkach najchłodniej, a w Tatrach przejaśnienia od samego rana... Ja jestem jednak człowiekiem zbyt małej wiary...

 

Rohackie Plesa, przy delikatnej niepogodzie :)

Rohackie Plesa, przy delikatnej niepogodzie :)

 

 

Zverowka - Przełęcz Banikowska

 

Wstajemy o 6 rano, przecieramy kilka razy oczy ze zdziwienia. Za oknami lekka rewolucja. Niczym machnięcie czarodziejską różdżką, niczym piękny sen... Znowu gdzieś na wschodzie wyszło słońce... Wczorajsza niepogoda przeszła do historii. Robimy śniadanie, gorącą herbatkę, pakujemy plecaki i opuszczamy naszą przytulna chatkę. Na zewnątrz jest 7 stopniowy mróz...

 

Widok ze Zverowki z samego rana

Widok ze Zverowki z samego rana

Nierealny błękit nas otula. Szczyty, które wczoraj chowały się za gęstą otuliną chmur, majestatycznie patrzą na nas z góry. Przestrzegając, że nie będą dla nas pobłażliwe. Będą nas cały czas obserwować, odkrywając przed nami coraz piękniejsze przestrzenie. Będą mieć na nas oko i w zależności od nas samych, pozwolą lub nie pozwolą, wrócić do przytulnej chaty.

 

Widok w stronę Salatyńskiego Wierchu z drogi do Tatlikowej Chaty

Widok w stronę Salatyńskiego Wierchu z drogi do Tatliakowej Chaty

Nasz szlak prowadzi do przełęczy, z której promienie słoneczne budzą zaspaną dolinę. Najpierw asfalt. Chyba większość szlaków doprowadzających na grań ma jakieś powiązania z tą bitumiczną nawierzchnią. Nie mniej śnieżnobiałe barwy tatrzańskich szczytów dominują w naszych umysłach.

 

Osobita

Osobita

 

Hruba Kopa i grzebień Banikova

Hruba Kopa i grzebień Banikova

Docieramy do Adamculi, takiego małego rozwidlenia. Nasz szlak odbija w tym miejscu w prawo. Jeszcze trochę asfaltu i wejdziemy w las. Czy wy też macie wrażenie, że w Słowackich Tatrach drzewa są smukłe i proste, zbliżone do ideału? Czy to moje urojenia? Szlak dość ostro i monotonnie prowadzi nas ku otwartym przestrzenią. Tam gdzie las ustępuje miejsca skałom, a wiatr swobodnie prowadzi ku górze! Za nami Osobita odsłania swoje skalne oblicze, a Zabraty łagodnie opadają ku dolinie. Przed nami odkrywa się niesamowicie wyglądający z tej strony Wołowiec. Dalej Rohacze , Trzy Kopy i Hruba Kopa oraz cel naszej wyprawy Banikov (2178m). Dotarliśmy do Spalenej Doliny! Dolina Spalena to jedno z najładniejszych miejsc słowackich Tatr Zachodnich, której nazwa pochodzi od wznoszącej się nad doliną góry o nazwie Spalona Kopa (2083m n.p.m.).

 

Podejście na Banikove Siodło, czyli Banikową Przełęcz

Podejście na Banikove Sedlo, czyli Banikowską Przełęcz

Przed nami śnieg, skały, kosodrzewiny zasypane białym puchem oraz ten nierealny błękit. Pisząc o tym, że zmierzamy do miejsca, w którym dzień budzi się do życia - nie kłamałem. Cały czas idziemy ciemną stroną pasma. Spalena Dolina jest odcięta od promieni słonecznych, dopiero panujące nad nią szczyty mienią się w słońcu. Banikowska Przełęcz wydaje się być granicą między dwiema krainami. Słońce coraz niżej już operuje i ciężko mu się przebić przez pasmo Kop. Tutaj życie zaczyna się po 12.00!

 

W drodze na Siodło

W drodze na Siodło i ten nierealny błękit

Podążamy w stronę przełęczy. Warunki idealne. Szlak przetarty. Śnieg dosyć zbity i stabilny. Dochodzimy do bariery słońca. W końcu możemy się rozgrzać. Mi od razu przychodzą skojarzenia z ekstremalnymi wyprawami, w których himalaiści próbują ogrzać odmrożone kończyny w promieniach słonecznych. Inne realia, ale proces ten sam... Słońce to życie... Bez niego wszystko blednie. Podążamy w jego stronę! A Banikov coraz bliżej! Jeszcze delikatny trawers szczytu Pacholi i jesteśmy na przełęczy! Po drugiej stronie mocy!

 

Na Banikowej Przełęczy - widok w stronę Banikowa

Na Banikowej Przełęczy - widok w stronę Banikova

 

Pachola

Pachola

 

Baraniec

Baraniec

 

Banikov (2178m)

O Banikovie (Banówka) napiszę tyle i ile napisać się powinno. Wznosi się na wysokość 2178 m n.p.m. Znajduje się na głównej grani Tatr Zachodnich pomiędzy Pacholą a Hrubą Kopą. Jego północne stoki bardzo stromo opadają do Spalonej Doliny. Na wschodnich zboczach znajduje się charakterystyczna skalna czuba i Banikowska Igła. Banikov zbudowany jest z krystalicznych skał (granodioryty rohackie*) i swoim wyglądem przypomina Tatry Wysokie. A sam szlak miejscami jest dość mocno eksponowany. W przypadku śniegu i deszczu trzeba być bardzo ostrożnym.

Ruszamy na Banikov! Samo jego zdobycie od strony Banikovego Sedla (Banikowskiej Przełęczy) nie stanowi większych problemów. Za to widoki są obłędne...

 

Panorama Tatr z Banikova

Panorama Tatr z Banikova

Prislop (Przysłop)

Prislop (Przysłop)

Agnieszka na Banikovie

Agnieszka na Banikovie

Turyści na grzebieniu

Turyści na grzebieniu

 

Rohackie Plesa

 

Powrót na ciemną strone mocy....

Powrót na ciemną strone mocy....

 

Powracamy na zacienioną stronę Spalenej Doliny. Ja z Mirkiem trochę wcześniej. Agnieszka z Jurkiem nie mogą się oderwać od tatrzańskich widoków z Banikova. Plan jest prosty - ponownie odwiedzimy Rohackie Plesa. Dzisiaj mamy zagwarantowany nierealny błękit na niebie. Trzeba to wykorzystać!

 

Rohackie Pleso i Wołowiec

Rohackie Pleso i Wołowiec

 

Wołowiec z tego miejsca wyrasta niczym Kilimandżaro. Robi bardzo pozytywne wrażenie. W przenośni i dosłownie, zgasił nawet blask Rohackich Stawów. Brutalnie je zdominował.... Obok Wołowca pojawia się Ostry Rohacz. Nie taki ostry! Chciałoby się powiedzieć!

 

Wołowiec i Ostry Rohacz

Wołowiec i Ostry Rohacz

 

Ostry Rohacz odbijający się w stawie

Ostry Rohacz odbijający się w stawie

 

Rohackie Stawy bardzo ładnie prezentują się z Wołowca i Rakonia. Cztery stawy ulokowane na trzech poziomach. Są to:

 

  • Wyżni Staw Rohacki (Zadni Staw Rohacki)
  • Pośrednie Stawy Rohackie (Pośredni i Mały Staw Rohacki)
  • Niżni Staw Rohacki (Wielki Staw Rohacki)

 

Co ciekawe, stawy są różnego pochodzenia. Najniżej położony powstał na dnie kotła polodowcowego. Pośrednie Stawy powstały w korycie wyżłobionym przez lodowiec spływający do Rohackiej Doliny. Najwyższy, powstał na dnie zbiornika firnowego zniszczonego później przez erozję. Niżni Staw nazywany był nawet przez dawnych turystów Orawskim Morskim Okiem.

 

Rohackie Pleso i Rakoń w tle

Rohackie Pleso i Rakoń w tle

 

Na koniec trzeba się pochwalić małą głupotą, a jak... Zejście do Tatliakowej Chaty było dość mocno oblodzone. My oczywiście cały czas mamy raki w plecakach. Pomimo niekontrolowanych poślizgów, żaden z nas nie zdecydował się na ubranie raków. Taka mała bzdura.... A każdy kto miał na nogach raki, wie jaki zapewniają one komfort.

Bez kontuzji, trochę zmęczeni, wymarznięci, ale zadowoleni docieramy do "Zuzy". W środku wita nas ciepło bijące z grzejników. Fabryka nie szczędzi energii.... Piękny ten Banikov i nierealny błękit....


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


placzliwy-rohacz

Płaczliwy Rohacz

dolina-5-stawow-oraz-piekielnie-sliskie-szpiglasowe-perci

Dolina 5 Stawów oraz piekielnie śliskie Szpiglasowe Perci

orla-perc

Orla Perć

giewont-co-sprawia-ze-jest-taki-popularny

Giewont - co sprawia, że jest taki popularny?