Strona główna  /  Wycieczki  /  Babia Góra od słowackiej strony

Babia Góra od słowackiej strony

Babia Góra od słowackiej strony

Trasa: Slana Voda - Babia Góra - Slana Voda
Data: 21.01.2012
Uczestnicy: Piotr, Lowell

 

Babia Góra (1725m), sama nazwa określa nam, że występuje tu całkiem interesujące powiązanie: kobiety i góry. Porównanie kobiety do Babiej Góry lub Babiej Góry do kobiety niesie wiele zaskakujących wniosków. Oczywiście byle jakiej góry do kobiety nie odważył bym się porównywać. Ale Babią Górę, hmm ... Babią Górę... no coś w tym jest.... Wojciech Mann stanowczo by to podsumował - "to się facet porwałeś!". Przemyślenia te będą wstępem do aseksualnej wyprawy na Babia Górę od strony słowackiej. Czyli żółtym szlakiem ze Slanej Vody.

 

Największa górska miłość?

Jak chłopak poznaje dziewczynę lub mężczyzna kobietę, to często sądzi, że pojawiła się największa miłość w jego życiu. Oczywiście od razu staje się ona dla niego najpiękniejsza kobietą świata. Co jednak gdy rzeczywiście jest najpiękniejsza na świecie? Ba, niech będzie nawet w setce najpiękniejszych kobiet świata? A jej uroda będzie zjawiskiem międzyplanetarnym! To ma on niestety ogromny problem! I pozwolę sobie zacytować Jerzego Pilcha: "Zobaczyłem ją i popełniłem błąd frajerski - zamiast poprzestać na podziwie - postanowiłem ją zdobyć".

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem Babią Górę, również nie poprzestałem na podziwianiu. Moja pierwsza próba jej zdobycia zakończyła się porażką. Jesienny deszcz niczym zawistny kochanek, brutalnie pokazał, że Babia Góra dzisiaj nie jest dla mnie dostępna. Taki kobiecy kaprys.

Jednak to czego nie uda nam się zdobyć - kusi coraz mocniej. Jak skryty nocny szept hipnotyzuje od środka. Działa jak narkotyk. Aż wreszcie wracasz do Niej. Zdobywasz ją z jednej i z drugiej strony. Za dnia i w nocy. O poranku i o zmierzchu. Zimą i latem. Tylko skoro ona taka najpiękniejsza to musi mieć wielu adoratorów. Ty z niej schodzisz, ktoś na nią wchodzi... Wtedy zdajesz sobie sprawę, że twój związek z Najpiękniejszą Górą Świata nie jest tylko twoim z nią związkiem. Bo wielbicieli to ona ma wielu. A ile wielbicielek, ło matko.... Czym trudniej jest dostępna, tym mniej odważy się ją zdobywać. Z drugiej strony, jeśli Górka nie jest atrakcyjna, to mało kto ją chce zdobywać.

 

Babia Góra ze Slanej Vody

Babia Góra ze Slanej Vody

 

Na granicy

Przełęcz Glinna - dawne przejście graniczne

Przełęcz Glinne - dawne przejście graniczne

 

Czasy gdy na granicy spędzaliśmy większą część naszej podróży minęły. Przynajmniej na Przełęczy Glinne. Nie oznacza to jednak, że nie można spędzić tu trochę czasu. Czekając na Piotra, postanawiam zrobić mały spacer. Poranny koncert kolorów na niebie jest dobrą okolicznością aby wyciągnąć aparat z plecaka. Nie kontrolowałem rano temperatury, ale mój nos mówi mi, że jest diabelsko mroźno. Dzień budzi się do życia, a Piotr jest w Żywcu.

Nagle coś mi śmigło na krakowskich blachach. Piotr nie spostrzegł mojego auta, gdyż ładnie schowało się za zaspami. Przejechał na teren Słowacji :) Szybki telefon i spotykamy się już po słowackiej stronie. Jedziemy już wspólnie w stronę Slanej Vody.

 

Slana Voda - Babia Góra

 

Na żółtym szlaku

Na żółtym szlaku

 

Zaczynamy ze Slanej Vody. Jest tu schronisko, o którym pozostaje mi napisać tylko tyle, że mają całkiem smaczny kapuśniak, leją piwo i nocleg w granicach 9-10 euro. Więcej pisać o nim nie ma sensu. Po prostu nie ma się czym podniecać. Więcej wrażeń pozostanie dla szlaku wiodąego na Najpiękniejszą Górą Świata - Babią Górę. Szlak żółty, którym podążamy to z początku, jak to Piotr nazwał - ul. Marszałkowska. Rewelacyjnie odśnieżona droga, z miłymi dla oka zaspami po boku. Idziemy Aleją Hviezdoslava (utworzona w roku 1974, zajmuje obszar 9,3 ha)- czyli objętą ochroną świerkowa aleją. Nazwa wywodzi się od nazwiska słowackiego poety, tworzącego swoje utwory pod Babią Górą. Ciągnie się ona aż do przestronnej polany z którą łączy się droga ze Slanej Vody, połączenie z niebieskim szlakiem (Paseky 868m).

 

W poblizu Pasiek :)

W pobliżu Pasiek :)

 

Cały czas idąc odśnieżoną drogą dochodzimy do muzeum Hviezdoslava. Podobno znajduje się tutaj wiele eksponatów należących do dwóch słowackich pisarzy: Pawla Hviezdoslava oraz Milo Urbana. Jednak my mamy ewidentny cel - Babia Góra. Zwiedzanie i tak pewnie zamkniętego muzeum odbiłoby się na czasie naszej ekspedycji.

Po chwili zauważamy nader solidną maszynę, która jest odpowiedzialna za powstanie Marszałkowskiej. Potężne koła, a na nich łańcuchy, zapewniały komfort pracy w takich warunkach. Rzucę tutaj przypuszczenie, że Marszałkowska prowadzi prawdopodobnie do samej granicy z Polską. Co ciekawe, nie tak wiele brakowało, a byśmy to sprawdzili na własnej skórze :)

 

Zaspy i widok w stronę doliny

Zaspy i widok w stronę doliny

Za zabudowaniami, szlak odbija w lewo. Dla nas oznacza to w tym momencie koniec odśnieżonej drogi. Szlak natomiast jest przechodzony przez słowackich skitourowców oraz jednego piechura. Nie zmienia to faktu, że i tak się zapadamy dość głęboko w śnieg. Jednak nie trwa to długo, gdyż po 10 minutach znowu wracamy na naszą Marszałkowską. Zadowoleni z lepszej nawierzchni mijamy tabliczkę (dość mocno już zasypaną) kierującą na Babią Hore. Nie wiem jak długo szliśmy dalej odśnieżona drogą, ale w pewnym momencie zrobiło się to zbyt podejrzane. Żółty szlak po prostu znikł, czasami zimą tworzone są alternatywne wersje szlaków. Ale tym razem coś nam tu nie pasowało - zwłaszcza kierunek naszej wędrówki. Konfrontacja z mapą i decydujemy się zawrócić do miejsca, w którym weszliśmy ponownie na odśnieżona drogę.

 

Zasypany i postrzelony drogowskaz

Zasypany i postrzelony drogowskaz

 

Tym razem dostrzegamy tabliczkę kierującą na Babią Horę. I według przewidywań podążamy bardzo słabo przetartą ścieżką. Najpierw dość spokojnie, bez większych przewyższeń idziemy wzdłuż potoku Bystrej. Teraz patrząc na mapę widzę, że w niedalekiej odległości od szlaku znajduje się wodospad na Bystrej. Ale w tych warunkach nie słyszeliśmy jego odgłosów. Nie mam nawet pojęcia jak wielki on może być. Dochodzimy do miejsca, w którym musimy przekroczyć jeden z dopływów Bystrej. Znajduje się tu dość duży mostek, bardzo zjawiskowo oblepiony śniegiem. Po drugiej stronie potoku postanawiamy zrobić odpoczynek.

 

Pilsko

Pilsko

 

Dalsza trasa przynosi już coraz większe przewyższenia. Mijają nas skitourowcy, którzy nie zapadają się w śniegu tylko idą rytmicznym krokiem na szczyt. Daje do myślenia. Tym bardziej, że później można sobie zjechać w dół. Stwierdzenie jednego ze Słowaków - Na dole Arktyka a na górze Tropiki - jest jak najbardziej trafne. Dzisiaj mamy dużą inwersję. Na dole było kilkanaście stopni mrozu, a w tym momencie decyduję się na ściągnięcie kurtki. Nie mam pojęcia jaka temperatura jest w tym miejscu. W sumie nie wiele mnie to obchodzi, jest po prostu piekielnie gorącą. Zdejmuję również czapkę, bo udało nam się trafić na bezwietrzną pogodę. Od razu przyjemniej!

 

Ośnieżone choiny

Ośnieżone choiny

Dochodzimy do polany, widoki są piorunujące. Na język wypuszczają się liczne słowa zachwytu. Trzeba przyznać, że widokowo szlak ten jest dużo bardziej interesujący niż nasze rodzime szlaki. Rozległa panorama nie ma sobie równych. Kolejny odpoczynek....

 

Z prawej strony wystaje Chocz, reszty nie rozpoznaję :)

Z prawej strony wystaje Chocz, reszty nie rozpoznaję :)

Powoli zaczynamy wychodzić z pasma lasu. Drzew jest coraz mniej, jednak wszystkie pięknie zmrożone. Dość mocne słońce powoduje, że co jakiś czas słyszymy opadający z gałęzie śnieg. Ciężar jaki wytrzymują te gałęzie robi wrażenie. Łatwo rozpoznać, z której strony świeci słońce, gdyż dużo drzew z południowej strony prezentowało swój ciemnozielony kolor, a z północnej pokryte były zlodowaciałym śniegiem.

 

Piękna zima

Piękna zima

Jak dla mnie robi się coraz cieplej. Podejście zrobiło się wystarczająco intensywne, a zapadające się nogi zaczęły dawać oznaki zmęczenia. Piotr zdecydowanie lepiej się trzyma i utrzymuje lepsze tempo. Jesteśmy coraz bliżej głównej grani. Przedeptana trasa prowadzi nas na grań w okolicach Zimnej Przełęczy. Żółty szlak prawidłowo trawersuje szczyt i dochodzi do Babiej Góry od strony południowej. My doszliśmy na główny grzbiet od strony Przełęczy Brony, mniej więcej na wysokości Zimnej Przełęczy.

 

Pilsko

Pilsko

Bardzo intensywnie wiejące wiatry i duży mróz spowodowały, że nieliczne choinki przyjęły niesamowite kształty. Wyglądem przypominające pielgrzymów podążających na szczyt. Kapitalny widok!

 

Nie tylko my podążamy na szczyt

Nie tylko my podążamy na szczyt

 

Fantazyjne kształty

Fantazyjne kształty

 

Coraz bliżej

Coraz bliżej

 

Główna grań jest bardzo dobrze przetarta, pojawia się coraz więcej osób schodzących ze szczytu lub podejmujących próbę jego zdobycia. Nie jesteśmy już sami, można nawet powiedzieć, że jest tłok. A Najpiękniejsza Góra Świata spogladała na nas z góry. Widząc moje siódme poty podczas zdobywania jednego z przedwierchołków. Była jakaś ospała. Może zmęczona? Na pewno jednak w dobrym humorze. Było nadal bezwietrznie, może delikatne podmuchy czasami dało się odczuć. Słońce cały czas nas ogrzewało. Zdobywamy po raz kolejny szczyt Babiej Góry. Kolejny raz dane jest nam oglądanie wyjątkowej panoramy Tatr z Babiej Góry. Pamiątkowe zdjęcia, rozmowy z poznanymi turystami. Jeden z nich mówi, że był już na Babiej Górze ze 150 razy. Hmmm.... Osobiście, może dociągnąłbym do 10% tego wyniku. Ale czy to ważne? My zdobyliśmy Babią Górę pierwszy raz od słowackiej strony. A dzisiaj mało kto miał okazję tego dokonać!

 

Panorama Tatr z Babiej Góry - trochę podciągnięta

Panorama Tatr z Babiej Góry - trochę podciągnięta

 

Wracaliśmy tą samą drogą. Pierwotnie w planach był powrót przez Małą Babią Górę. Jednak nie wiedzieliśmy czy szlak ten jest przetarty. Świadomość przedzierania się przez śnieg po pas po nieznanym dla nas terenie skłoniła nas do powrotu po naszych śladach. Co oczywiście nie symbolizowało wogóle, że nie będziemy się zapadać. Szczęśliwie docieramy do schroniska w Slanej Vodzie. Zamawiamy gorący posiłek. Piotr smażony ser i kofolę. Ja pochłaniam kapuśniak. Robi się już ciemno. Czas wracać do domu.

Dla mnie było to kolejne nowo nabyte doświadczenie związane z Babią Górą - podejście od Słowackiej strony. Muszę uznać, że nie byłem zawiedziony!


Zobacz wszystkie zdjęcia z wycieczki!



Pozostaw Komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.





Podobne


babia-gora-majowa-tradycja

Babia Góra - majowa tradycja...

babia-gora-2005

Babia Góra jesień

rysianka

Rysianka

babia-gora-mgla

Babia Góra - mgła...